Kupiec: Czeka nas twarde i ciężkie spotkanie

78

Przed piłkarzami ręcznymi Zagłębia Lubin szansa na trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu. Przed piątkowym meczem z MMTS-em Kwidzyn rozmawialiśmy z powracającym do kadry po kontuzji, Mikołajem Kupcem.

Dziewięć miesięcy minęło od Twojego ostatniego meczu. Jak przebiegało leczenie i rehabilitacja?

Tak, minęło dużo czasu od mojego ostatniego meczu. Cały ten czas wykorzystałem w stu procentach na jak najszybszy powrót do zdrowia i pełnej sprawności. Pięć dni po pechowym meczu byłem już po operacji. Tydzień od zabiegu zacząłem żmudną rehabilitację. W piątym miesiącu przez obrzęk szpiku w miejscu przeszczepu rehabilitacja mocno wyhamowała. Przez to co dwa tygodnie odbywałem wizyty u lekarza prowadzącego, który podawał mi zastrzyki z osocza bogatopłytkowego. Udało się zażegnać problem dopiero po dwóch miesiącach. Od początku byłem pod opieką jednego z najlepszych osteopatów w Polsce. A od września podjąłem współpracę z byłym trenerem przygotowania motorycznego reprezentacji Polski siatkarzy- Wojtkiem Bańbułą. Obecnie wszystko idzie zgodnie z planem.

Czujesz się gotów do gry?

Proste, ale ciężkie pytanie. Obecnie przechodzę indywidualny okres przygotowawczy, aby być w stu procentach gotowy do pełnych obciążeń meczowych. Od pięciu tygodni odbywam dziewięć jednostek treningowych w tygodniu. Wiadomo głód i chęć gry jest ogromna, ale mając w pamięci poprzedni powrót po urazie, trzeba do wszystkiego podchodzić z podwójną ostrożnością, żeby nic takiego się już nie powtórzyło.

Byłeś w kadrze meczowej na derbowe spotkanie w Głogowie. Jak ocenisz to spotkanie?

Mecz był od samego początku zacięty i pełen walki. Każdy z nas był przygotowany i świadomy jak on będzie wyglądał. Zagraliśmy dobry mecz. Co najważniejsze chłopaki pokazali charakter i ani na moment nikt nie zwątpił w wygraną. To zwycięstwo bardzo zbudowało naszą pewność siebie i podniosło nasze morale.

Możemy spodziewać się Twojego występu w piątkowym meczu z Kwidzynem?

Występ w meczu z Kwidzynem nie zależy tylko ode mnie, jest to przede wszystkim decyzja sztabu trenerskiego. Oczywiście robię wszystko, aby zadebiutować w tym sezonie na parkiecie. Jednak cieszę się z tego, że nikt w klubie z troską o moje zdrowie nie wywiera na mnie presji jak najszybszego powrotu.

Co możemy powiedzieć o naszym najbliższym rywalu?

Przede wszystkim miejsce w tabeli nie odzwierciedla potencjału tego zespołu. Każdy kto zna MMTS wie, że jest to drużyna która walczy do końca. Na pewno czeka nas twarde i ciężkie spotkanie, podobne do tego z Głogowa.Nie tak dawno zostałeś szczęśliwym tatą. Jak się odnajdujesz w tej roli?

Odkąd zostałem tatą minęło już czternaście miesięcy. Jedynym plusem mojego urazu jest to, że mogłem od początku spędzać dużo czasu z synkiem. Jest to jedna z cięższych, a zarazem najpiękniejszych ról w życiu. Myślę, że dobrze odnajduję się w roli ojca. Na pewno więcej na ten temat mogłaby powiedzieć moja żona.

Chciałbyś, aby Twój syn poszedł w Twoje ślady i grał w piłkę ręczną?

Przede wszystkim chciałbym, aby Marcel w życiu robił to, co będzie sprawiało mu radość i satysfakcję. Na pewno chciałbym, aby w Jego życiu sport odgrywał ważną rolę, ale czy to będzie piłka ręczna zobaczymy w przyszłości. Sam podejmie decyzję.

Oprócz meczów ligowych w najbliższym czasie (29.11) czeka nas mecz Pucharu Polski w Lesznie. Jakie nastawienie na te rozgrywki?

Na ten moment skupiamy się na naszym najbliższym rywalu czyli MMTS Kwidzyn. Od soboty zaczniemy przygotowania pod puchar Polski. Zawsze te rozgrywki traktowaliśmy poważnie, świadczą o tym poprzednie sezony. Na pewno chcemy w nich dojść jak najdalej. Kto wie może i do finału, do którego dwa lata temu zabrakło niewiele.