Filip walczy o życie. Trwa zbiórka na leczenie

2157

W sieci trwa zbiórka na leczenie Filipa Rodzika – 46-letniego męża i ojca dwójki dzieci, u którego zdiagnozowano glejaka mózgu. Koszt terapii, która może spowolnić rozwój choroby i dać mu szansę na dłuższe życie, sięga ok. 80 tys. zł miesięcznie i nie jest refundowany w Polsce. Pomoc można przekazywać m.in. poprzez platformę Pomagam.pl oraz stronę akcji STOP dla glejaka.

Fot. Archiwum prywatne

Filip Rodzik od lat zmaga się z niepełnosprawnością. Od 27 lat porusza się na wózku po nieszczęśliwym skoku do wody. Mimo tego przez większość życia był aktywny zawodowo i społecznie. Pracował jako szkoleniowiec i doradca w obszarze dostępności, pomagając instytucjom w całej Polsce. Jak sam podkreśla, nie zamknęło go to w domu, a wręcz przeciwnie, pozwoliło budować życie na nowo.

– Przez ponad 20 lat działałem jako społecznik, szkoleniowiec, audytor i doradca w obszarze dostępności. Pomagałem instytucjom tworzyć rozwiązania przyjazne osobom z niepełnosprawnościami – mówi Filip Rodzik.

Jest także utytułowanym sportowcem, Mistrzem Europy w strzelectwie sportowym, wielokrotnym medalistą mistrzostw świata i Europy oraz trzykrotnym uczestnikiem igrzysk paraolimpijskich. W rozmowie wspomina również swoje związki z Lubinem, gdzie regularnie korzystał ze strzelnicy kulowej, uznawanej za jedną z najlepszych w okolicy.

– W Lubinie jest super strzelnica kulowa. Pamiętam, że byłem na jej otwarciu z Renatą Mauer-Różańską. Przy wejściu na tę strzelnicę są też wystawione moje medale, puchary i dyplomy – opowiada.

Dziś jednak najważniejsza jest walka o zdrowie. W kwietniu zeszłego roku Filip doznał napadu padaczkowego, a dalsza diagnostyka wykazała glejaka mózgu II stopnia złośliwości. Przeszedł już dwie operacje, ale możliwości leczenia chirurgicznego zostały wyczerpane.

Lekarze z zagranicy wskazali jako optymalne rozwiązanie terapię innowacyjnym lekiem Vorasidenib, który może znacząco spowolnić rozwój choroby i dać choremu więcej czasu w dobrej kondycji. Problemem pozostaje koszt – ponad 80 tys. zł miesięcznie, przy konieczności stałego stosowania terapii.

Fot. Archiwum prywatne

Zbiórka ma na celu sfinansowanie co najmniej roku leczenia. Każda wpłata, jak podkreślają organizatorzy, to realny czas dla Filipa i jego rodziny, czyli żony oraz dwójki dzieci, w tym 6-letniej córki z zespołem Downa.

Filip po raz pierwszy w życiu sam prosi o pomoc. Jak zaznacza, myśli przede wszystkim o bliskich i czasie, który chciałby z nimi spędzić.

– Po raz pierwszy w życiu to ja sam proszę o pomoc, spokojnie, z godnością, myśląc przede wszystkim o swojej rodzinie – podkreśla.


POWIĄZANE ARTYKUŁY