Skażona woda i rozgoryczeni mieszkańcy

733

Rozgoryczeni i rozżaleni mieszkańcy Miłoradzic i Buczynki przyszli wczoraj na spotkanie z wójtem gminy Lubin Norbertem Grabowskim. Chcieli wiedzieć dlaczego woda lecąca z ich kranów była skażona bakteriami fekalnymi, dlaczego w porę nie otrzymali informacji w tej sprawie, z czego ten problem wynikał? – Akurat robiliśmy przetwory. Naszykowaliśmy sobie ogórków, człowiek dbał, by urosły zdrowe, ekologiczne… I co my z tym mamy teraz zrobić? Chciałabym wiedzieć, kto za to odpowiada, zawiozłabym mu te ogórki i powiedziała: „Masz, zjedz sobie, takie piękne są” – ubolewa Nadzieja Kuduk, seniorka z Miłoradzic.

Nadzieja Kuduk z Miłoradzic

Sytuacja miała miejsce w połowie lipca. Woda w Miłoradzicach i Buczynce w gminie Lubin nie nadawała się do spożycia. Sytuacja była wyjątkowo poważna – wody nie wolno było nie tylko pić, nawet po przegotowaniu, ale także używać do mycia, kąpieli, prania czy przygotowywania posiłków. Można jej używać jedynie do spłukiwania toalet i niektórych prac porządkowych, np. mycia podłóg. Problem dotyczył około 500 osób.

Jak wynikało z komunikatu Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Lubinie, badania próbek pobranych 16 lipca wykazały przekroczenie liczby enterokoków kałowych – stwierdzono 3 jtk/100 ml, podczas gdy norma wynosi zero. W związku z tym sanepid stwierdził brak przydatności wody do spożycia dla mieszkańców Miłoradzic i Buczynki korzystających z wodociągu sieciowego Niemstów.

Problem w tym, że komunikaty nie dotarły w porę do wszystkich mieszkańców. Ktoś dowiedział się z mediów społecznościowych, ktoś inny dopiero następnego dnia. W efekcie pojawiły się problemy żołądkowe, gorsze samopoczucie.

Nadzieja Kuduk akurat wtedy zebrała warzywa, o które dbała od kilku miesięcy. – Najbardziej zależy nam, by gmina w porę informowała nas, jeśli dzieje się coś złego, a nie po fakcie. Przecież taki okres akurat ogórki się kisi czy inne przetwory szykuje, wszystkie gospodynie na wsiach tak robią. I nie wiedząc o tym, że mamy skażoną wodę, naszykowaliśmy sobie tamtych ogórków i co my z tym mamy teraz zrobić? Ludzie przygotowywali na tej wodzie jedzenie, wiele osób źle się czuło, bo informacja o skażeniu do nas nie dotarła. My płacimy za tę wodę, więc niech osoby odpowiedzialne za jej dostarczenie wywiązują się tak, jak Pan Bóg przykazał – uważa kobieta.

Pytań do wójta Norbert Grabowskiego pojawiło się wczoraj więcej. Wiele osób nie kryło złości i rozgoryczenia. Przez kilka dni mogli korzystać jedynie z wody z beczkowozu, bądź odebrać butelkowaną od sołtysa.

– To było badanie w tym wypadku akurat na wniosek sanepidu. W każdej miejscowości jest kilka miejsc poboru wody, więc na tych wskazanych miejscach została pobrana woda. W jednym z nich, czyli w mieszkaniu u pani sołtys Miłoradzic, została pobrana woda i tam stwierdzono bakterie. Próbki były pobrane z kuchni, gdzie jest gumowy wąż na samym końcu, czyli nie można tego też proceduralnie opalić, bo to też jest ważne przy poborze. Generalnie rzecz biorąc, tylko w tym jednym miejscu wykryto tę bakterię – zapewnia wójt Norbert Grabowski.

Podczas spotkania wójt nie potrafił wskazać co było przyczyną skażenia, ale przyznał, że sieci wodno-kanalizacyjne w gminie są w bardzo złym stanie i wymagają pilnej modernizacji.

– Nie mamy absolutnie podejrzenia skąd ta bakteria mogla się wziąć, natomiast wiemy, że po naszych naprawczych działaniach bakterii już nie było. Wzięliśmy próby kilkukrotnie i już tej bakterii tam nie było. Uruchomiłem stację wojewódzką, czyli nadrzędną nad naszą sanepidowską. Przyjechał człowiek w sobotę, który zabrał te próbki do Wrocławia. Tam woda w stacji wojewódzkiej została poddana badaniu i okazało się, że jest czysta i nie ma żadnej bakterii – wyjaśnia wójt Grabowski. – Jeśli chodzi o sieci wodno-kanalizacyjne w gminie, to są lata zaniedbania. Jestem dziewięć miesięcy wójtem, nie jestem cudotwórcą, w dziewięć miesięcy nie jestem w stanie naprawić całej sieci, która została tutaj wybudowana i zrobiona. Można mi wiele rzeczy zarzucić, ale rozliczyć można mnie dopiero po latach, gdy poprawię czy naprawię tę infrastrukturę. Infrastruktura jest bardzo, ale to bardzo przeciążona. Ze względu na to, że ta sieć była projektowana dla, np. 100 mieszkańców czy 150. W tej chwili mamy miejscowości, które liczą nawet po parę tysięcy mieszkańców. Dlatego jest to duży problem, są to zaniedbania i trzeba pracować nad nimi – dodaje.

Wójt przyznał też, że taka sytuacja przytrafiła mu się po raz pierwszy i procedurę informowania mieszkańców również należy dopracować, bo wie, że nie każdy w porę dowiedział się o skażeniu. Zaapelował przy tym do mieszkańców gminy, by dopisywali się do gminnego SMS-owego systemu informowania.

– To jest apel z mojej strony, jeżeli chodzi o to powiadamianie SMS-owe, żeby się mieszkańcy dopisywali do miejscowości, w której mieszkają, bo generalnie jak informujemy jakąkolwiek miejscowość, to informujemy bezpośrednio w tej miejscowości SMS-ami ludzi. Dlatego tu jest ten wynik, może to rozbieżność, ale to wiadomo, wszystko trzeba po prostu poprawić i wtedy ta wiadomość na pewno dotrze lepiej niż było – podsumowuje Norbert Grabowski.


POWIĄZANE ARTYKUŁY