Kliknął w reklamę inwestycji i stracił oszczędności życia

457

Zaledwie kilka dni temu pisaliśmy o kobiecie, która dała się oszukać i straciła 13 tys. zł, a dziś policja informuje o kolejnym mieszkańcu powiatu lubińskiego, który uwierzył oszustom – tym razem podszywającym się pod platformę inwestycyjną – i stracił oszczędności życia.

Fot. Pexels

– Wszystko zaczęło się od reklamy rzekomej inwestycji w spółkę koncernu naftowego, którą mężczyzna znalazł w internecie. Po wypełnieniu formularza skontaktowali się z nim „doradcy inwestycyjni”, którzy przekonali go do założenia konta na fałszywej platformie oraz dokonywania kolejnych wpłat – informuje podkom. Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.

Przez kilka tygodni oszuści utrzymywali kontakt z Lubinianinem za pośrednictwem komunikatora. Pokazywali mu wykresy zysków i przekonywali, że aby pomnożyć zgromadzone środki, konieczne są kolejne wpłaty. Gdy mężczyzna nie mógł już wykonywać przelewów z powodu blokady konta, przestępcy dwukrotnie wysłali po gotówkę tzw. kurierów, którym na umówione hasło przekazał łącznie ponad 120 tysięcy złotych!

– Kiedy pokrzywdzony postanowił zakończyć inwestycję i wypłacić pieniądze, usłyszał, że najpierw musi spłacić rzekomy kredyt w wysokości 20 tysięcy dolarów. Dopiero wtedy zorientował się, że padł ofiarą oszustwa. Łącznie mężczyzna stracił 180 tysięcy złotych (część przelał ze swojego konta bankowego, część przekazał „kurierowi”) – mówi oficer prasowy lubińskiej policji, jednocześnie po raz kolejny apelując do mieszkańców o zachowanie ostrożności: – Nie wierzmy reklamom obiecującym szybkie i wysokie zyski z inwestycji. Nie instalujmy aplikacji ani nie zakładajmy kont na polecenie nieznanych osób, nie przekazujmy pieniędzy obcym, również tym, którzy podają się za kurierów. Pamiętajmy – legalne instytucje finansowe nie odbierają od klientów gotówki z rąk do rąk. Jeśli ktoś wywiera presję, nakłania do kolejnych wpłat lub obiecuje gwarantowane zyski, należy natychmiast przerwać kontakt. W razie jakichkolwiek wątpliwości skontaktuj się z policją – podkreśla.


POWIĄZANE ARTYKUŁY