Blues i warkot setek silników

5

Już po raz 11. w Ścinawie rozbrzmiewa blues. Jednak przez dwa dni w roku w tutejszym porcie króluje nie tylko muzyka, ale i motocykle. – Bez nas nie byłoby tego klimatu – śmieją się motocykliści, którzy przyjechali na zlot i rozbili obozowisko tuż nad Odrą.

Tak jak wielbiciele bluesa nie wyobrażają sobie Festiwalu Blues nad Odrą bez ryku motocykli, tak motocykliści nie wyobrażają sobie sezonu bez przyjazdu do Ścinawy.

– Gdy przyjechaliśmy po raz pierwszy na ten festiwal, dodaliśmy mu charakteru – przyznaje Rafał Plezia, prezes Fundacji Moto Silesia, która organizuje zlot motocyklistów, jednocześnie dodając, że są i tacy, co choć na motorze jeździć już nie mogą, to wsiadają w samochód, by tylko wziąć udział w tym wydarzeniu i spotkać się z motocyklową społecznością w Ścinawie. Przyjeżdżają tu, by odpocząć i porozmawiać o swoich maszynach.

A w tym roku do Ścinawy wielbicieli potężnych, ryczących jednośladów ściągnęło bardzo wielu. Część z nich jest tu już od czwartku. W pobliżu Odry i sceny, na której występują zespoły, zrobili pole namiotowe, gdzie nocują.

– Na polu namiotowym mamy 200 motocykli, a przed bramkami trzy lub cztery razy tyle – wylicza Plezia. – Przyjechały bardzo różne motocykle, są i legendarne Harley Davidson, Indian czy polskie, jak Junak oraz japońskie i koreańskie. Wszystkie są wyjątkowe, każdy na swój sposób – dodaje.

Pan Zygmunt z Kościana i jego SHL

I rzeczywiście, gdy zapytać motocyklistę, o jego maszynę, bez wahania odpowie, że ma wyjątkową. Pan Zygmunt z Kościana zapewnia, że takiego motocykla jak on, nie ma nikt inny. – To SHL wyprodukowany w 1967 roku. To mój pierwszy motocykl, odebrałem go na talon, który dostał mój ojciec. Przez ponad 50 lat przejechałem na nim całą Polskę – opowiada, uśmiechając się od ucha do ucha, wskazując jednocześnie na swojego towarzysza z siwą brodą. – On też ma niezwykły motocykl i to on mnie namówił, żeby przyjechać do Ścinawy – dorzuca.

Ten niezwykły motocykl to WFM. Jego właściciel to pan Andrzej, który mówi o sobie „odlotowy motocyklista” ze Śmigla. Ma to napisane zarówno na kasku, jak i na kamizelce.

Pan Andrzej, który mówi o sobie „odlotowy motocyklista” ze Śmigla. W tle jego WFM

Takich zakręconych na punkcie motocykli osób znajdziemy w Ścinawie dziś całkiem sporo. Przyjechali z okolicznych miejscowości i z dalszych stron Polski. Na polu namiotowym spotykamy grupę z Legnicy: Dragon’s Team, działającą przy hucie miedzi Legnica.

– Dla nas to okazja do spotkania, integracji, rozmowy o maszynach i podróżach. Teraz, w sezonie właściwie co tydzień jesteśmy na jakimś zlocie. Do Ścinawy przyjechało nas około 15. Oczywiście razem z małżonkami, które lubią jeździć – jak to się mówi – jako plecak – uśmiecha się Szrek ze Stowarzyszenia Motocyklowego Dragon’s Team TKKF Hutnik Legnica.

Jeśli ktoś chce pooglądać wspaniałe maszyny i porozmawiać o nich, dziś jest niepowtarzalna okazja.

– Możemy podpowiedzieć, doradzić, jeśli ktoś myśli o zakupie motocykla. Może też ktoś zgodzi się na przejażdżkę – mówi Rafał Plezia.

Oprócz motocykli nie zabraknie dziś jednak także muzyki. To od niej przecież wszystko się zaczęło jedenaście lat temu.

– To festiwal przeznaczony dla osób, które lubią dobrą muzykę. Dariusz Łach jest inicjatorem tej imprezy. Z zamiłowania Darka do muzyki narodził się ten festiwal – mówi burmistrz Ścinawy Krystian Kosztyła. – Dziś zresztą koncert jego zespołu Daro Blues Band rozpocznie drugi dzień festiwalu. Wczoraj zagrała Nocna Zmiana Bluesa, a dzisiaj wystąpią Martyna Jakubowicz i Voo Voo – dodaje burmistrz, zapraszając wszystkich dziś wieczorem do portu w Ścinawie.

Szczegółowy program festiwalu można znaleźć na plakacie poniżej.

Trwa ładowanie komentarzy. Prosimy o cierpliwość