Za nami pierwszy dzień 12. Biegu Dinusia

40

Prawie 270 młodych zawodniczek i zawodników wystartowało dziś w XII edycji Biegu Dinusia w lubińskim zoo. Za dziećmi w wieku od 3 do 9 lat eliminacje i półfinały przy Szlaku Zwierząt Wymarłych. Jutro wyścigi finałowe. Celem tegorocznej imprezy jest zebranie funduszy na rehabilitację sześcioletniej Kalinki Wódki z Lubina.

– W tegorocznym biegu bierze udział prawie dwustu siedemdziesięciu zawodników, a w tej edycji mamy zdecydowaną przewagę dziewczynek. Dzisiaj odbyły się eliminacje i półfinały, a w niedzielę spotykamy się na finałach i uroczystej dekoracji – mówi Agata Bończak, dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Lubinie.

Agata Bończak, dyrektor zoo

Dla maluchów dystanse dostosowano do ich wieku. Młodsi mieli do pokonania jedno okrążenie, a starsi dwa. Najmłodsze dzieci mogły pokonać trasę w spacerówkach razem z rodzicami. Choć na trasie nie brakowało sportowych emocji, najważniejsza była uśmiechnięta zabawa i chęć niesienia pomocy małej Lubiniance.

– Wynik nie miał dla nas żadnego znaczenia, ale syn się mocno przejął swoim startem. Dla nas liczy się przede wszystkim wspaniała zabawa, super atmosfera w zoo i to, że mogliśmy dołożyć niewielką cegiełkę do rehabilitacji małej Kalinki – zauważa mama sześcioletniego uczestnika.

Sobotnie zmagania trwały od godziny 12 do 18, gromadząc na trasie licznych kibiców. To jednak nie koniec emocji. Już jutro w lubińskim zoo odbędzie się drugi dzień imprezy, podczas którego rozegrane zostaną biegi finałowe oraz nastąpi uroczysta dekoracja zwycięzców.

W Biegu Dinusia co roku wspomagana jest inna osoba. Tym razem pieniądze będą zbierane na rehabilitację Kalinki Wódki – mieszkanki Lubina chorej na mózgowe porażenie dziecięce oraz padaczkę. Kalinka urodziła się jako zdrowe dziecko. Jednak gdy miała około 2,5 miesiąca – rodziców zaczęło coś niepokoić. Kalinka co noc budziła się z okropnym płaczem, nie pomagało przytulanie, kołysanie, karmienie… Po wizycie u neurologa i serii badań okazało się, że dziewczynka ma mózgowe porażenie dziecięce oraz padaczkę. Dla rodziców to był wstrząs. W jednej chwili świat stanął do góry nogami.

Obecnie Kalinka jest dzieckiem leżącym, nie chodzi, nie chwyta rączkami, nie siedzi samodzielnie i nie mówi. Jest całkowicie zależna od drugiej osoby. Uczęszcza do przedszkola, gdzie ma zapewnione zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze i rehabilitację. Mimo realizowania tych zajęć w przedszkolu, a także ćwiczeń w domu, dziewczynka potrzebuje więcej terapii i rehabilitacji, która wspomaga jej dalsze usprawnienie. I na to właśnie przeznaczone zostaną pieniądze zebrane z wpisowego na tegoroczny Bieg Dinusia.

Dziewczynkę można również wesprzeć poprzez stronę siepomaga.pl.

Fot. Tomasz Folta


POWIĄZANE ARTYKUŁY