Wielkie serca w Koźlicach

129

Biegi, tor przeszkód, licytacje, konkurs cegiełkowy, stoiska edukacyjne, setki, jeśli nie tysiące pierogów i dziesiątki blach domowego ciasta – w Koźlicach odbyła się dziś jubileuszowa, dziesiąta edycja charytatywnego Biegu Na Grzybową Górę. Tegoroczna edycja miała szczególny cel: pomoc w leczeniu i rehabilitacji 7-letniej Gabrysi i 6-letniego Mikołaja. Organizatorzy po raz kolejny pokazali, jak wiele może zrobić lokalna społeczność, gdy działa razem.

Od rana w Koźlicach było gwarno i tłoczno. Na miejscu pojawiali się uczestnicy biegów, rodziny z dziećmi, mieszkańcy i osoby, które po prostu chciały dorzucić swoją cegiełkę do zbiórki. A atrakcji było naprawdę sporo. Od sportowych zmagań i toru przeszkód, przez licytacje i konkurs cegiełkowy, po stoiska edukacyjne, atrakcje dla dzieci i ogromną strefę gastronomiczną.

– Dzisiaj jubileusz, zbieramy środki na leczenie, na rehabilitację Mikołaja i Gabrysi. Jest, jak widać, szaleństwo po prostu – mówi Aleksandra Kurek, prezes Stowarzyszenia Grzybowa Góra i główna organizatorka wydarzenia.

Aleksandra Kurek

I rzeczywiście, w Koźlicach działo się bardzo dużo. Były biegi, tor przeszkód, licytacje i stoiska edukacyjne. Organizatorzy przygotowali również konkurs cegiełkowy z nagrodami, a na stołach nie brakowało jedzenia.

– Moc atrakcji jest dla dzieci, licytacje, wypasione naprawdę mamy takie skarby. No i konkurs cegiełkowy, super nagrody do wygrania, pyszne jedzenie, tysiące pierogów, dziesiątki blach ciasta. Jest po prostu moc – dodaje.

Ta „moc” nie wzięła się jednak znikąd. Za wydarzeniem stoi ogromne zaangażowanie lokalnych mieszkańców. To oni przygotowują jedzenie, pieką ciasta i pomagają przy organizacji całej imprezy.

– Ciasta pieką mieszkańcy, ale ciasta też pieką szkoły. Szkoły nr 3, 14, Salezjan. To jest nasza moc, to są nasi przyjaciele, którzy wspierają nas od lat tak naprawdę. Mieszkańcy kleją pierogi, gotują rosoły, zupy, pomidorowe. To jest naprawdę moc wielu ludzi – podkreśla organizatorka.

Tegoroczna zbiórka jest przeznaczona dla dwojga dzieci. 7-letnia Gabrysia Balcerek cierpi na rzadką chorobę genetyczną – encefalopatię padaczkową CDKL5. Dziewczynka nie chodzi i wymaga stałej opieki, rehabilitacji oraz specjalistycznego sprzętu. 6-letni Mikołaj Romaniewicz również każdego dnia potrzebuje terapii i rehabilitacji. Chłopiec nie mówi, a w wyniku przebytych chorób zmaga się między innymi z głuchotą i wodogłowiem.

Dla Aleksandry Kurek ta edycja jest szczególna nie tylko dlatego, że jest jubileuszowa. Gabrysia jest jej siostrzenicą, a oboje dzieci są bliskie osobom związanym z organizacją wydarzenia.

– Każdy bieg jest bliski naszemu sercu, ale ten szczególnie, ponieważ jest dla naszych bliskich – mówiła wcześniej Kurek.

Podczas dzisiejszej imprezy było widać przede wszystkim radość. Uczestnicy bawili się, biegali, kibicowali, jedli i korzystali z przygotowanych atrakcji. Na twarzach wielu osób przez cały dzień gościły uśmiechy. U Aleksandry Kurek pojawiły się natomiast również łzy. Były to jednak łzy wzruszenia i wdzięczności za ludzi, którzy po raz kolejny stanęli obok niej i pomogli stworzyć wydarzenie, którego najważniejszym celem jest pomoc innym.

Organizatorka nie ukrywa, że sama nie byłaby w stanie zrobić tego wszystkiego.

– Każdy ma jakąś swoją rolę, każdy coś potrafi i dlatego ten świat funkcjonuje. A ja potrafię robić taki bieg po prostu i to robię, bo myślę, że z tego dużo dobrego – wyjaśnia.

Fot. SzK


POWIĄZANE ARTYKUŁY