Historia tego psa z gminy Rudna poruszyła wiele osób. Właściciel próbował zatłuc go łopatą, jednak Bary, bo tak nazywa się pies, przeżył. Jest mocno potłuczony, wygłodzony i być może nie będzie widział, ale już teraz wiadomo, że jego dramat zakończy się happy endem. Wciąż bowiem zgłaszają się kolejne osoby, które chcą mu pomóc. Dziś psiak jedzie na konsultację okulistyczną do Wrocławia.
O Barym usłyszeliśmy w ubiegły czwartek. W nocy jego właściciel próbował go zabić w bestialski sposób, uderzając psa w głowę łopatą. Zwierzaka uratowali sąsiedzi, którzy wezwali policję. Jego 31-letni oprawca został zatrzymany, a pies trafił do weterynarza Mirosławy Nowckiej, która z miejsca pokochała nieszczęsnego czworonoga. Jego lekarzem prowadzącym jest Krzysztof Adamski.
– Bardzo chciałabym go zatrzymać, ale niestety jeśli będzie reagował na inne psy, nie będę mogła. A mamy tu dużo zwierzaków – mówi weterynarz, zastrzegając, że nie pozwoli, by Bary trafił w nieodpowiednie ręce. A właściwie już nie Bary, tylko Aran. Osoby, które się nim obecnie opiekują zmieniły mu bowiem imię. – Zaczyna nowe, zupełnie inne, lepsze życie, więc uznaliśmy, że należy mu się nowe imię – mówi.
Pies reaguje już gdy woła się do niego Aran. Czuje się coraz lepiej. Gdy trafił do lecznicy, miał liczne uszkodzenia i obrzęki głowy. Miał też sporą niedowagę – powinien ważyć 40-45 kg, a ważył zaledwie 20 kg. Doznał również wylewu krwi do obu komór oka, przez co na razie nie widzi i może stracić wzrok na zawsze.
– Dziś po południu jedziemy do Wrocławia do Kliniki Oka. Zobaczymy, co powiedzą specjaliści, czy uda się uratować wzrok choć w jednym oku Arana – dodaje weterynarz.
Do pomocy włączyła się Fundacja dla Zwierząt Podaj Łapę. – Postanowiliśmy zorganizować kwestę na rzecz Arana, który pomimo cierpienia, jakiego doznał, jest naprawdę fantastycznym psiakiem. Garnie do ludzi, a jego magiczne spojrzenie łamie wszystkich. Ulubienicą Arana jest nasza oddana wolontariuszka Natalia Kardasz, która od piątku leży z nim podczas kroplówek i trzyma go za łapę – widok wzruszający – mówi Angelika Janosik z fundacji.
Pieniądze można wpłacać na konto fundacji bank BGŻ: 76 2030 0045 1110 0000 0299 8850 z dopiskiem „Dla Arana”.
Wiele osób chce pomóc Aranowi, w tym również weterynarze. Jeden mężczyzna dzwonił z Wrocławia poruszony tą historią. Chciał wpłacić pieniądze na leczenie zwierzaka. Kobieta z Legnicy zadeklarowała, że przygarnie Arana. Przyjechała już nawet się z nim spotkać. Weterynarz chciałaby jednak, aby zwierzak trafił do kogoś, kogo zna i ma zaufanie. I najprawdopodobniej historia Barego Arana zakończy się szczęśliwie, bo wygląda na to, że przygarnie go fotograf, który od jakiegoś czasu pomaga lecznicy Nowackiej…
Wcześniej pisaliśmy o psie tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,35116,probowal_zatluc_psa_lopata.html
Fundacja dla Zwierząt Podaj Łapę: www.facebook.com/fundacjapodajlape





