Nie muszę zdać idealnie – jak pomóc nastolatkowi poradzić sobie ze stresem?

49

W ostatnich latach obserwuje się tendencję wzrostową w zakresie kryzysu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

Fot. Pexels

Za punkt kluczowy uznaje się pandemię COVID-19, podczas której zaczęto częściej obserwować u dzieci istotne trudności emocjonalne i behawioralne, takie jak: wzmożony poziom lęku, obniżony nastrój, poczucie osamotnienia, problemowe używanie Internetu, autoagresję oraz obniżenie sprawności fizycznej (Długosz, 2021; Długosz, 2022; Pyżalski, 2021; Roguska, 2022).

W kolejnych latach obserwowano pogłębiający się kryzys zdrowia psychicznego u młodych osób. Wyniki badania przeprowadzonego w 2024 r. wskazują, że wśród osób w wieku 12–17 lat dobrostan psychiczny deklarowało 59% badanych, co stanowi wynik o 16 punktów procentowych niższy niż w 2019 r. (Stowarzyszenie Polski Komitet Narodowy UNICEF, 2025).

Dorastanie w warunkach przewlekłego napięcia i niepewności może przekładać się na codzienne funkcjonowanie, w tym również edukacyjne. Co istotne, może także utrudniać realizację zadań rozwojowych. Szczególnie dotyczy to maturzystów, którzy po zakończeniu szkoły stoją przed wyzwaniem dotyczącym wyboru dalszej ścieżki edukacyjnej lub zawodowej. W jednym z badań wykazano, że większość maturzystów ma problemy ze zdrowiem psychicznym. Obniżony nastrój wskazano u 78% osób badanych, a podwyższony poziom stresu u 94%. W badaniu wykazano także, że istotną rolę w zakresie satysfakcji z życia odgrywają: wsparcie rodzicielskie oraz rówieśnicze, a także poczucie osiągania dobrych wyników w nauce (Długosz, 2025). Trudności te mogą odnosić się także do ósmoklasistów, których wybór kolejnego etapu edukacyjnego może warunkować późniejszą ścieżkę życia.

W okresie dorastania szkoła jest czymś znacznie więcej niż miejscem zdobywania wiedzy. To przestrzeń, w której młody człowiek buduje obraz siebie, doświadcza sukcesów i niepowodzeń, porównuje się z rówieśnikami oraz stopniowo odpowiada sobie na pytanie, w czym jest dobry i jaką osobą chce być. Nic więc dziwnego, że ocena, wynik egzaminu czy opinia nauczyciela mogą mieć dla niego duże znaczenie emocjonalne. Dla nastolatka mogą stać się więc wydarzeniami, które urastają do rangi sprawdzianu własnej wartości. Wtedy za myślą „boję się egzaminu” często kryją się znacznie głębsze obawy: przed rozczarowaniem rodziców, kompromitacją, porównaniem z innymi, utratą poczucia kompetencji albo przekonaniem, że jeden nieudany wynik będzie miał konsekwencje dla całego przyszłego życia.

Trochę teorii o stresie i lęku

Z biologicznego punktu widzenia stres jest reakcją organizmu, która pomaga nam poradzić sobie z wymagającą sytuacją. Kiedy mózg ocenia coś jako ważne, trudne lub potencjalnie zagrażające, uruchamia system alarmowy. Wzrasta aktywność układu współczulnego, przyspiesza tętno i oddech, zwiększa się napięcie mięśni, a organizm mobilizuje energię potrzebną do działania. Jednocześnie zmienia się praca niektórych innych układów – organizm koncentruje swoje zasoby na tym, co w danym momencie uznaje za najważniejsze. To dlatego przed sprawdzianem czy egzaminem nastolatek może czuć kołatanie serca, drżenie rąk, napięcie mięśni, pocenie się czy „ściśnięty” żołądek. Są to fizjologiczne elementy reakcji stresowej, a nie oznaka tego, że z młodym człowiekiem „dzieje się coś złego”. Taka reakcja może być pomocna, kiedy jest krótkotrwała i pozostaje na poziomie umożliwiającym skuteczne działanie – wówczas mówimy o Eustresie. Jest to rodzaj pozytywnego stresu, który mobilizuje nas, dodaje energii i poprawia koncentrację uwagi. Problem pojawia się wtedy, gdy pobudzenie jest bardzo silne, utrzymuje się długo lub utrudnia normalne funkcjonowanie. Taki rodzaj stresu nazywamy Dystresem, czyli stresem negatywnym, który przekracza zdolności organizmu do radzenia sobie i prowadzi do jego przeciążenia, a objawy obejmują napięcie, trudności ze snem, pamięcią i koncentracją. Jeśli nastolatek przewiduje porażkę, wyobraża sobie rozczarowanie rodziców albo interpretuje egzamin jako wydarzenie decydujące o całej swojej przyszłości, jego organizm może zareagować silnym pobudzeniem już na długo przed wejściem do sali egzaminacyjnej. W tym miejscu pojawia się lęk, który jest związany ze stresem, ale nie oznacza dokładnie tego samego. Stres jest reakcją na wymagającą sytuację lub wymagania, z którymi aktualnie się mierzymy. Lęk natomiast wiąże się przede wszystkim z przewidywaniem zagrożenia – również takiego, które dopiero może się wydarzyć. Można więc odczuwać stres, ponieważ jutro czeka nas egzamin, ale jednocześnie odczuwać lęk, ponieważ wyobrażamy sobie, co stanie się, jeśli go nie zdamy. U nastolatka te dwa doświadczenia mogą bardzo łatwo się połączyć.

Fot. Pexels

Rada: „Nie masz się czym stresować” nie usuwa stresu

Rodzice zazwyczaj chcą dobrze. Kiedy widzą cierpienie nastolatka, próbują go uspokoić. Problem w tym, że samo zapewnienie, iż „nie ma się czego bać” lub ,,nie ma się czym stresować”, rzadko rozwiązuje problem. Jeżeli nastolatek doświadcza silnego napięcia, może odebrać taki komunikat jako niezrozumienie. Skoro się stresuje lub boi, a dorosły mówi, że nie ma powodu, pojawia się dodatkowo poczucie, że jego reakcja jest niewłaściwa. Bardziej pomocne jest najpierw uznanie emocji, na przykład poprzez stwierdzenie ,,To naturalne, że się obawiasz. To ważne wydarzenie dla Ciebie.”. Nie oznacza to wzmacniania lęku ani potwierdzania katastroficznych przekonań. Chodzi o pokazanie, że emocja została zauważona i potraktowana poważnie. Dopiero później można wspólnie przyjrzeć się temu, co jest pod kontrolą nastolatka, a co pozostaje niepewne oraz co można zrobić, żeby mu pomóc. To ważna różnica: rodzic nie musi sprawić, żeby nastolatek przestał się bać. Powinien pomóc mu doświadczyć, że można poradzić sobie z lękiem i działać mimo jego obecności.

Zamiast wielkiego celu – następny krok

„Muszę zdać maturę” albo „muszę dobrze napisać egzamin ósmoklasisty” to cele ważne, ale zbyt duże, aby można było na nich oprzeć codzienne działanie. Przy silnych emocjach szczególnie pomocne jest sprowadzenie uwagi do tego, na co można wpłynąć tu i teraz. Materiał można podzielić na mniejsze części, zaplanować krótsze sesje nauki, przeplatać je odpoczynkiem i regularnie sprawdzać postępy. Nie chodzi przy tym o stworzenie perfekcyjnego harmonogramu. Zbyt sztywny plan może stać się kolejnym źródłem presji. Chodzi raczej o odzyskanie poczucia, że duże zadanie można zamienić na serię wykonalnych kroków. To również sposób na pracę z bezradnością. Nastolatek, który myśli „nie mam szans nauczyć się wszystkiego”, potrzebuje przede wszystkim zobaczyć, że może zrobić coś konkretnego.

Odpoczynek nie jest stratą czasu

W okresie poprzedzającym egzamin nastolatek może mieć poczucie, że każda godzina przeznaczona na odpoczynek jest godziną odebraną nauce. Pojawia się pokusa uczenia się do późna, rezygnowania z aktywności fizycznej czy ograniczania wszystkiego, co nie jest bezpośrednio związane z przygotowaniem. Tymczasem zmęczony organizm nie staje się bardziej efektywny. Sen, odpoczynek, ruch i regularne posiłki są częścią przygotowania do wysiłku intelektualnego. Wspierają koncentrację i regulację emocji. Rodzic może więc czasem zrobić coś bardzo ważnego, choć pozornie niezwiązanego z nauką: przypomnieć nastolatkowi, że pora zakończyć pracę i odpocząć. Równie istotne jest zachowanie choć części normalnego życia. Kontakt z przyjaciółmi, sport, hobby czy chwila spędzona bez myślenia o egzaminie nie muszą być przeszkodami w osiągnięciu dobrego wyniku.

Kiedy potrzebna jest pomoc specjalisty?

Nie każdy stres przed egzaminem czy lęk przed porażką wymagają konsultacji psychologicznej. Jak wspomniano wyżej, są pomocne, gdy mobilizują do działania. Warto jednak reagować, gdy zaczynają wyraźnie ograniczać funkcjonowanie nastolatka. Niepokojące mogą być między innymi powtarzające się napady paniki, utrzymujące się problemy ze snem, silne i utrzymujące się dolegliwości żołądkowe o podłożu emocjonalnym, uporczywe unikanie szkoły, znaczne wycofanie z życia rówieśniczego czy bardzo nasilona presja związana z wynikami. W takiej sytuacji konsultacja z psychologiem może być bardzo pomocna. Nie jest ona dowodem słabości ani porażki wychowawczej. Przeciwnie – jest sposobem na uzyskanie dodatkowych narzędzi, kiedy dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają wystarczać.

Najważniejsza lekcja nie znajduje się w arkuszu egzaminacyjnym

Egzamin ósmoklasisty, matura czy sprawdzian są ważne. Nie warto udawać, że wyniki nie mają znaczenia. Mają i mogą mieć konkretne konsekwencje dla dalszej edukacji. Jednocześnie żaden wynik nie jest pełną informacją o człowieku. Z perspektywy psychologicznej równie ważne jak to, ile punktów zdobędzie nastolatek, jest to, czego nauczy się podczas przechodzenia przez sytuację stresową. Czy odkryje, że może działać mimo stresu i lęku? Czy nauczy się planować i odpoczywać? Czy będzie potrafił poprosić o pomoc? Czy zrozumie, że błąd nie przekreśla jego wartości? Czy doświadczy, że nawet po niepowodzeniu można szukać kolejnego rozwiązania? To umiejętności, które zostają znacznie dłużej niż wynik jednego egzaminu. Dlatego jednym z najważniejszych komunikatów, jakie rodzic może przekazać nastolatkowi, nie jest zapewnienie, że „na pewno wszystko pójdzie dobrze”. Nie mamy takiej gwarancji. Znacznie bardziej realistyczne i wspierające jest pokazanie: „Zrobimy to, co jest w naszej mocy. A jeśli coś pójdzie inaczej niż planowaliśmy, będziemy szukać kolejnego kroku”.

Taki komunikat nie usuwa odpowiedzialności ani nie obniża ambicji. Buduje coś ważniejszego – poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że człowiek nie traci swojej wartości tylko dlatego, że czasem ponosi porażkę.

Stres i lęk przed egzaminem są naturalnymi reakcjami, jednak gdy stają się zbyt silne, mogą utrudniać naukę i codzienne funkcjonowanie nastolatka. Najważniejsze, by rodzic nie bagatelizował emocji dziecka, lecz wspierał je w dzieleniu wyzwań na mniejsze kroki, dbaniu o odpoczynek i radzeniu sobie z niepewnością. Egzamin jest ważny, ale nie definiuje wartości człowieka – prawdziwym sukcesem jest nie tylko osiągnięty wynik, lecz także umiejętność radzenia sobie z trudnościami i świadomość, że nawet po porażce można znaleźć nowe rozwiązania.

Monika Rymarczyk-Próchno – psycholog DCZPDM


POWIĄZANE ARTYKUŁY