Ponad setka motoryzacyjnych perełek w lubińskim parku

533

Brytyjskiego klasyka Jaguara MK2, Toyotę MR2, kultowego Volkswagena Garbusa, Saaba 96 czy Cadillaca Eldorado oraz węgierski motocykl Pannonia T5 można dziś było podziwiać w Parku Leśnym. A to zaledwie mała część motoryzacyjnych perełek, jakie pojawiły się na 9. Lubińskim Zlocie Pojazdów Zabytkowych.

– Tegoroczna, 9. już edycja Zlotu Pojazdów Zabytkowych cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Przybyło do nas 110 aut nie tylko z Polski, ale też z zagranicy – mówi Ewelina Haduch z Muzeum Historycznego w Lubinie, które organizuje to wydarzenie.

Ci, którzy w tym roku pojawili się na zlocie, z pewnością nie żałują. Było na co popatrzeć. W alejkach Parku Leśnego stanęły dziś prawdziwe skarby, a także klasyki: między innymi Cadillac Eldorado, Chevrolet Corvette, Audi Coupe, Chrysler LeBaron, M-72, Ford Thunderbird, Borgward Isabella Coupé czy brytyjski klasyk Jaguara MK2. Właściciel tego ostatniego – Ireneusz Goździk z Głogowa, swoje cacko z 1961 roku wyszykował własnoręcznie, co zresztą było jego marzeniem.

Ireneusz Goździk z Głogowa i jego Jaguar

– Jestem mechanikiem od dziecka, mój ojciec też był mechanikiem. Moim marzeniem było stworzyć coś takiego od podstaw. Gdy kupowałem to auto, było częściowo spalone. Generalnie zostało przeze mnie rozebrane do najmniejszej śrubki. Renowacja zajęła mi cztery lata. Wszystko, oprócz malowania, wykonałem sam. Samochód ma wyremontowany silnik, skrzynię biegów, blacharkę, cały był piaskowany – przyznaje pan Ireneusz. – Od trzech lat już nim wyjeżdżam. Mój rekord to w tym roku Rajd Koguta do Zamościa: 700 km w jedną stronę – dodaje z uśmiechem.

Pan Ireneusz gości na lubińskim zlocie w Parku Leśnym już po raz trzeci, przyznając, że bardzo mu się podoba klimat tego wydarzenia i miejsce, w którym się odbywa. Jego Jaguar zdecydowanie rzuca się w oczy – w ubiegłym roku udało mu się zdobyć nagrodę publiczności na lubińskim zlocie.

Krzysztof Niemiec i jego Toyota

Nie można też przejść obojętnie obok czerwonej Toyoty MR2 coupé, której właścicielem jest Krzysztof Niemiec.

– Przyznam szczerze, że na ulicach ciężko znaleźć osobę, która chociaż nie zwróciłaby uwagi na ten samochód – uśmiecha się pan Krzysztof.

Jednak gdy to auto trafiło w jego ręce, wyglądało zupełnie inaczej.

– Auto kupiłem w siedemnastym roku pod Monachium. Potrzebowałem około czterech lat pracy, żeby ten samochód prezentował się tak, jak prezentuje się w tym momencie – mówi właściciel Toyoty, który na lubińskim zlocie gości nie pierwszy raz. – Auto było wymęczone życiem. Brakowało kilku elementów, więc sporo zajęło też szukanie tego. Niestety z racji wieku już bardzo ciężko jest o takie elementy. Do tego pełny lakier i remont silnika, bo niestety auto było niejeżdżące – dodaje.

Michał Adamczyk z Lubina i jego Volkswagen Garbus

Sporo pracy w swój motoryzacyjny skarb musiał również włożyć Michał Adamczyk z Lubina. Dzięki temu jeździ teraz pięknym kultowym Volkswagenem Garbusem. A znalazł go pod Oleśnicą.

– Reperowałem, naprawiałem, starałem się, żeby wyglądał jak wygląda. Ponad pół roku ciężkiej pracy dzień w dzień w warsztacie brata, z jego pomocą. Była sama rdza praktycznie, bo auto stało 11 lat pod dachem. Trzeba był zrobić kapitalny remont silnika, całego zawieszenia. Wszystko jest odrestaurowane na miarę możliwości. Jest jeszcze kilka szczegółów do dokończenia, ale jeździ, cieszy oko, również ludzi w Lubinie. Uśmiechają się, gdy go widzą, machają, są kciuki do góry. Z tego powodu też się cieszę – mówi, przyznając, że ten model auta wybrał ze względu na sentyment: – Pierwszym samochodem, jakim jeździłem z moim ojcem, był właśnie Volkswagen Garbus. Stwierdziłem, że kiedyś będę takiego miał. I marzenie spełniłem.

Pan Michał przyznaje jednak, że myśli już o kolejnym aucie, o cabrio.

– Najpierw jednak muszę z żoną porozmawiać – uśmiecha się, dodając, że może podczas jednego z kolejnych lubińskich zlotów będzie mógł postawić dwa auta w alejkach Parku Leśnego.

A kolejny zlot już za rok. Będzie on jednak wyjątkowy.

– Z odbioru uczestników i oglądających wiemy, że to jest super impreza, więc cieszymy się, że tak się spodobała. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze fajniej i jeszcze więcej, gdyż będzie to 10., jubileuszowy zlot. Zapraszamy wszystkich już teraz – mówi z uśmiechem Ewelina Haduch z Muzeum Historycznego w Lubinie.

Fot. Tomasz Folta


POWIĄZANE ARTYKUŁY