„Brudna gra” przeciwko prezydentowi Lubina. Robert Raczyński ujawnia kulisy

470

Nawet 2 mln zł miała kosztować operacja wymierzona w prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego – wynika z nieoficjalnych informacji przedstawionych w programie „Ściśle jawne” Telewizji Republika. O kulisach sprawy samorządowiec rozmawiał z dziennikarzem Piotrem Nisztorem. Raczyński opowiedział m.in. o konsekwencjach publikacji dla swojej rodziny, powodach, dla których początkowo nie zawiadomił prokuratury, oraz o tym, dlaczego – jego zdaniem – ktoś mógł chcieć uderzyć właśnie w niego i środowisko Bezpartyjnych Samorządowców.

Sprawa sięga początku 2024 roku. Onet opublikował wówczas artykuły, a TVN wyemitował reportaż „Brudna gra” w cyklu „Superwizjer”. Materiały dotyczyły rzekomych działań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i informacji mających świadczyć o nielegalnej inwigilacji Roberta Raczyńskiego oraz jego współpracownika Andrzeja Pudełki.

Jednym z najważniejszych elementów całej historii były obszerne stenogramy rzekomej korespondencji obu samorządowców. Raczyński od początku przekonywał, że materiały są fałszywe.

W programie Republiki przypomniano, że prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Legnicy ustaliła, iż ABW jako instytucja nie prowadziła opisywanych czynności operacyjno-rozpoznawczych bez wymaganej zgody. Według informacji przedstawionych w programie postępowanie doprowadziło również do postawienia zarzutów osobom, które – zdaniem śledczych – miały uczestniczyć w działaniach wymierzonych w Raczyńskiego i Pudełkę.

W rozmowie z Piotrem Nisztorem prezydent Lubina nie ukrywał, że publikacje były dla niego i jego najbliższych trudnym czasem.

– Bezsprzecznie nie był to łatwy czas w życiu, ale też nie ma co ukrywać, że przez to, że mamy wszyscy do siebie wzajemne zaufanie, tych najbliższych osób, przeżyliśmy to. To zresztą nie pierwszy atak tak naprawdę, oczywiście nie tej skali – mówił Robert Raczyński.

Screen z programu „Ściśle jawne”

Jak podkreślał, wcześniej nie spotkał się jednak z atakiem o podobnej sile.

– Dotychczas nie było takiej sytuacji, żeby tak brutalnie, bezwzględnie, zimno i okrutnie potraktować człowieka ze strony mediów ogólnokrajowych i tak fałszywie preparując rzeczy najbrudniejsze, najokrutniejsze i najgorsze, które mogą spotkać człowieka, a szczególnie chrześcijanina. Jak można doprowadzić do takiej sytuacji, żeby świadomie taki materiał wyprodukować i wyrzucić go w świat? Jak trzeba nie lubić ludzi? – pytał prezydent Lubina.

Jednym z pytań, które Piotr Nisztor zadał Raczyńskiemu, było to, dlaczego po uzyskaniu informacji o istnieniu fałszywych stenogramów nie zdecydował się natychmiast zawiadomić organów ścigania.

Prezydent Lubina tłumaczył to swoim podejściem do ataków, z którymi osoby publiczne spotykają się na co dzień.

– Po pierwsze, nas obowiązuje formuła, którą, wyrok w zasadzie ze strony Sądu Najwyższego, że osoby publiczne muszą mieć twardy tyłek. W związku z czym ja nie obserwuję hejtów i nie zbieram całej tej linii hejtowej, która się znajduje w internecie. W związku z czym ani nie analizuję, ani nie podaję do policji – mówił Raczyński. Sytuacja zmieniła się po emisji reportażu i publikacjach medialnych. Raczyński zdecydował się wówczas na podjęcie działań prawnych.

Jednym z najważniejszych pytań rozmowy było to, dlaczego tak duża i – według informacji przedstawionych przez Republikę – kosztowna operacja miałaby zostać skierowana przeciwko prezydentowi Lubina.

Raczyński łączy możliwy motyw z sytuacją polityczną na Dolnym Śląsku oraz interesami branży odpadowej. Zaznacza przy tym, że w tej części przedstawia własną hipotezę, a nie motyw potwierdzony dokumentami.

– Mówimy o tym, że przedsiębiorca, który zlecił działanie przeciwko mnie i opłacił to działanie, jest przedsiębiorcą z branży śmieciowej. Branża śmieciowa jest nadzorowana przez Urząd Marszałkowski, jeśli chodzi o różne tam rozliczenia, wydawanie zezwoleń i tak dalej – mówił Raczyński.

Prezydent przypomniał, że Bezpartyjni Samorządowcy mieli wówczas zawarte porozumienie polityczne z Prawem i Sprawiedliwością i wspólnie sprawowali władzę na Dolnym Śląsku. W jego ocenie zbliżające się wybory samorządowe mogły mieć szczególne znaczenie dla podmiotów działających w branży odpadowej właśnie ze względu na kompetencje samorządu województwa.

– Przyszły wybory wokół 2024, które dla takiej branży śmieciowej są ważniejsze niż wybory do parlamentu, dlatego że nadzór nad tymi śmieciami spoczywa w Urzędach Marszałkowskich, w związku z czym dla nich to było ważne pozbycie się Bezpartyjnych Samorządowców – stwierdził.

Sprawa znalazła swój finał również przed Sądem Okręgowym w Legnicy. Robert Raczyński wystąpił na drogę cywilną przeciwko dziennikarzom i wydawcom związanym z materiałami Onetu i TVN.

Jak poinformował w programie, odbyły się już trzy posiedzenia sądu, a kolejna rozprawa została wyznaczona na drugą połowę października. Raczyński domaga się po pół miliona złotych od każdej ze stron. Pieniądze mają zostać przeznaczone na cele społeczne – m.in. związane z leczeniem onkologicznym oraz pomocą pokrzywdzonym dzieciom.

Prezydent Lubina podkreśla przy tym, że nie zdecydował się na złożenie pozwów natychmiast po publikacji. Jak wyjaśnia, świadomie czekał, dając dziennikarzom i wydawcom możliwość naprawienia wyrządzonej szkody.

– Powiem tak, że pozew złożyłem w miarę późno. To nie był przypadek: chciałem dać wydawcom i tym dziennikarzom szansę na naprawę krzywdy, jaką mi wyrządzili, wierząc w ludzkie oblicze każdego człowieka. Pozew po tym skandalicznym działaniu wpłynął dopiero po 9 miesiącach. Przez ten czas nie wykonano żadnego konkretnego ruchu w stosunku do mnie, ani też żaden dziennikarz nie zabiegał o to, żeby powiedzieć proste słowo: przepraszam – podkreślił.


POWIĄZANE ARTYKUŁY