Niecodzienne znalezisko w lubińskim zoo

645

Decydując się na opiekę nad zwierzęciem postępujmy odpowiedzialnie – apelują pracownicy lubińskiego zoo, na terenie którego ostatnio znaleziona została skorupa żółwia. Ktoś musiał go tu „wypuścić na wolność”. – Często mamy telefony z pytaniami, czy przyjmiemy jakieś zwierzę – przyznaje dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Lubinie, podkreślając jednocześnie, że zoo nie jest schroniskiem i jeśli ktoś nie może z różnych względów opiekować się już swoim pupilem, powinien zwrócić się do odpowiedniej instytucji.

Biorąc pod swój dach jakiekolwiek zwierzę, bierzemy za nie odpowiedzialność. Nieważne czy jest to pies, kot, chomik, wąż czy żółw. To żywa istota.

Powodem do przypomnienia o odpowiedzialności, było znalezisko, na jakie ostatnio natrafili pracownicy lubińskiego zoo. Znaleziono tu skorupę żółwia.

– Karapaks żółwia lądowego z rodzaju testudo, czyli któryś z gatunków najpopularniejszych żółwi lądowych hodowli w Polsce – mówi Konrad Niedźwiecki z Ogrodu Zoologicznego w Lubinie. – Każdy żółw stepowy czy grecki wypuszczony luzem na dwór skończy właśnie w ten sposób – podkreśla, apelując, by wziąć odpowiedzialność za swoich podopiecznych i jeśli rzeczywiście ktoś nie może się już swoim zwierzęciem zajmować, by poszukać mu dobrego domu. – Apelujemy, ogród zoologiczny nie jest schroniskiem ani fundacją od adopcji zwierząt egzotycznych. W Polsce są od tego inne organy – dodaje.

Mówi o tym nie bez powodu, bo pracownicy lubińskiego zoo często odbierają telefony z pytaniem, czy przyjmą jakieś zwierzę, bo na przykład okazało się, że dziecko dostało alergii… Warto więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujemy się wziąć do domu jakieś zwierzę czy ofiarować je komuś w prezencie.

Apelujemy o bycie odpowiedzialnym właścicielem. Trzymamy kciuki byśmy już nie mieli więcej takich niespodzianek.
– pisze w swoich mediach społecznościowych zoo. 

POWIĄZANE ARTYKUŁY