Pokazali piękno folkloru – kolejny Festiwal Ludowo i Radośnie za nami

82

To jedna z bardziej lubianych przez lubińskich seniorów imprez – dziś w Centrum Kultury Muza królował folklor i muzyka ludowa. Już po raz kolejny odbył się tu Festiwal Ludowo i Radośnie, na który zjechało 12 zespołów z całego Dolnego Śląska. Jak zwykle zarówno wykonawcy, jak i publiczność bawili się znakomicie.

Trudno zliczyć, po raz który w Lubinie odbywa się impreza pod szyldem „Ludowo i Radośnie”. Pewne jest natomiast to, że stała się jedną z bardziej lubianych przez seniorów i na stałe wpisała się w ich kalendarz wydarzeń.

– Niełatwo zliczyć, ponieważ przeszliśmy od przeglądów, które były numerowane, do festiwalu. Wszystko pod tą samą nazwą Ludowo i Radośnie – przyznaje Edyta Braszczok, starszy instruktor terapii zajęciowej z Domu Dziennego Pobytu Senior w Lubinie. – W przeglądach mieliśmy jury i nagradzane miejsca, ale odeszliśmy od tego, ponieważ uważamy, że każdy zespół jest niepowtarzalny i nie chcieliśmy nikogo oceniać czy pominąć. Dlatego teraz organizujemy po prostu festiwal, bez jury i ocen – dodaje.

W tym roku w Festiwalu Ludowo i Radośnie wzięło udział dwanaście zespołów. Na dużej scenie Muzy zaprezentowały się: Przyjaciółki z Niedźwiedzic, Perła z Przybyłowic, Swojacy, Osieczanki, Zespół Folklorystyczny Ziemi Ścinawskiej, Sasanka, Porębiok, Koniczynki, Zespół Folklorystyczny Lubin, Dzierżoniowskie Wrzosy, Górzanie i oczywiście Hosadyna od Lubina.

– Są takie zespoły, które przyjeżdżają do nas systematycznie, ale i takie, które pojawiły się pierwszy raz. Niestety nie zawsze możemy przyjąć wszystkich chętnych, ponieważ mamy ograniczoną liczbę miejsc, jesteśmy ograniczeni czasowo – przyznaje Edyta Braszczok.

Jednym ze stałych bywalców Festiwalu Ludowo i Radośnie jest Zespół Folklorystyczny Lubin, który ma bardzo długą tradycję i jest dobrze znany lubińskiej publiczności.

– Zespół powstał w 1983 roku jako koło gospodyń wiejskich i później się przekształcił. Dziewczyny zaczęły tańczyć i śpiewać, zespół się rozwijał, było nas coraz więcej i tak działamy od ponad 40 lat – mówi Wiesława Szulc, która należy do Zespołu Folklorystycznego Lubin od 16 lat.

W tej chwili w zespole występuje 19 osób, ale były czasy, że było ich znacznie więcej – tworzyli chór, kapelę i kilka par tanecznych.

– W tej chwili trochę nas mało i z przyjemnością byśmy zaprosili chętnych do tańca i do śpiewania. Może ktoś się zdecyduje – zachęca z uśmiechem pani Wiesława, dodając, że można ich spotkać w każdy poniedziałek w świetlicy w Krzeczynie Wielkim, gdzie od godz. 16.30 do 19 mają próby. – Jesteśmy też na Facebooku i można do nas zadzwonić. Bardzo serdecznie zapraszamy. My jesteśmy coraz starsze, trzeba nam wymienić to wszystko, no bo ile możemy pociągnąć – stwierdza żartobliwie.

Występują w gminie Lubin, w Lubinie, a także na całym Dolnym Śląsku i poza nim jeśli jest okazja. Tańczą i śpiewają zazwyczaj w strojach rzeszowskich, bo właśnie z tych rejonów pochodziły osoby, które zakładały zespół. Mają jednak również inne stroje.

– Bardzo byśmy chcieli zacząć wreszcie porządnie Lublin, bo mamy też stroje lubelskie, ale nie mamy choreografa i jest nam tak dosyć ciężko samym się uczyć – przyznaje.

Niestety czasy się zmieniły i młodzi nie interesują się folklorem, nie chcą śpiewać czy tańczyć w zespole ludowym.

– Najwięcej nas było w latach 80. Jak się zespół zawiązywał, to panie chętnie przychodziły. Byłyśmy młode, chciałyśmy rozrywki, wyjść do ludzi, spotkać się. A na wsi kiedyś nie było gdzie. Nie tak jak teraz. Przedtem nie było nic, to powstało koło gospodyń – wspomina, uśmiechając się, Michalina Czerniak, która w Zespole Folklorystycznym Lubin jest od samego początku, czyli ponad 40 lat. – Teraz młodzi nie chcą przyjść do zespołu, bo się boją, ze będą się z nich inni śmiać. Tak niestety jest. Przyjdą do nas młode dziewczynki, a później idą do szkoły i śmieją się z nich koledzy. Nie każdy potrafi sobie dać z tym radę – mówi, przyznając, że liczy, że jeszcze czasy się zmienią, bo folklor jest piękny i warto go kultywować.

Dziś w Muzie tego folkloru było pod dostatkiem. Muzyka ludowa wybrzmiała bardzo głośno. Przez kilka godzin można było słuchać utworów ludowych w różnych aranżacjach.

Festiwal Ludowo i Radośnie to jedna z imprez, które mają łączyć różne pokolenia, a jakich seniorzy organizują wiele. W tym roku oprócz „dorosłych” zespołów ludowych na scenie pojawiła się też grupa złożona z samych dzieci – z Przedszkola nr 10 w Lubinie. Maluchy skradły serca publiczności prezentując repertuar folklorystyczny.

Wydarzenie zorganizowało Stowarzyszenie Trzeci Wiek przy współpracy z Domem Dziennego Pobytu Senior. Na widowni mógł zasiąść każdy, wstęp był bowiem bezpłatny. Na realizację tego Festiwalu seniorzy otrzymali dofinansowanie z gminy miejskiej Lubin.

To pierwsza w tym roku impreza w ramach projektu „Organizacja imprez międzypokoleniowych”, ale nie ostatnia. W planach są jeszcze: Przegląd Form Wokalnych oraz Mikołaj w Rynku w grudniu.

Fot. Marlena Bielecka i MRT


POWIĄZANE ARTYKUŁY