Bo pomaganie jest fajne – zagrali po raz 34.

515

Dziś na ulicach Lubina, tak jak w całej Polsce oraz poza jej granicami, kwestowali wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Do puszek trafiały drobne, ale i większe kwoty. – Nasza pani rekordzistka wrzuciła do puszki 150 złotych. Ludzie reagują bardzo pozytywnie – przyznają Damian i Aleksander, którzy w tym roku debiutowali w roli wolontariuszy.

Niektórzy włączyli się w finał WOŚP po raz pierwszy, inni działają od wielu lat. Wszyscy chcą pomóc w leczeniu dziecięcych brzuszków, bo w tym roku właśnie na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego najmłodszych zbierane są pieniądze.

Damian Wnuk i Aleksander Kowalik, uczniowie lubińskiej Szkoły Podstawowej nr 12 orkiestrowymi wolontariuszami zostali po raz pierwszy. Spotykaliśmy ich, gdy wracali do lubińskiego sztabu Orkiestry po serduszka.

– Właśnie się nam kończą, choć puszka jeszcze nie jest pełna, ale niewiele brakuje – mówią chłopcy, którym towarzyszy mama Damiana – pani Edyta.

Pani Edyta, Damian i Aleksander

– W szkole zawsze bierzemy udział w różnych akcjach charytatywnych, dlatego jakoś tak w zasadzie naturalnie znaleźliśmy się tutaj – przyznaje z uśmiechem pani Edyta.

Chłopcy zaś dodają, że na pewno nie ostatni raz włączyli się jako wolontariusze w finał WOŚP.

– W następnym roku na pewno też pójdę – mówi Aleksander.

– To jest takie fajne uczucie, gdy komuś się pomaga – podkreślają obaj.

Asia i Dawid

O tym, jak ważne i fajne jest pomaganie innym mówi również Asia, uczennica lubińskiego II Liceum Ogólnokształcącego. Dla niej to był drugi finał WOŚP, podczas którego kwestowała jako wolontariuszka.

– Podczas mojej pierwszej Orkiestry czułam się lekko zagubiona, ale miałam kolegę, który ze mną zbierał. Najważniejsze, żeby faktycznie pomagać. Jako dziecko korzystałam ze sprzętu zakupionego dla szpitali przez WOŚP. Moja młodsza siostra też korzysta bardzo dużo. Więc to są rzeczy, które pomagają wielu osobom. Niektórzy ludzie nie chcą dawać i rozumiemy to, bo nie każdy musi, to nie jest mus, ale jeżeli są ludzie, którzy chcą dać nawet złotówkę, dwa złote, nie oceniamy, jesteśmy życzliwi i podkreślamy, że każda złotówka się liczy – mówi Asia, która zachęciła swojego chłopaka Dawida, by dziś kwestował razem z nią. – Możemy razem spędzić czas i to w dobry sposób, pomagając innym – dodaje.

W sumie na ulicach Lubina i Ścinawy (taki teren obejmuje lubiński Sztab 517) pieniądze na leczenie dzieci zbierało dziś 125 wolontariuszy. Wyruszyli o godzinie 9 rano. Choć my rozmawialiśmy dziś z debiutantami, to zdecydowana większość lubińskich wolontariuszy gra z WOŚP od bardzo dawna.

– 80% to są dzieciaki i rodzice, którzy grają już ponad 10 lat. W tej chwili mamy wolontariuszy od niemowlaka aż do starszaka i jest też trochę nowych dzieci – mówi z uśmiechem Beata Rzepka, szefowa lubińskiego Sztabu 517 WOŚP, który działał w tym roku w Zespole Szkół nr 2 w Lubinie. – Działamy pod patronatem Stowarzyszenia Rozwoju Edukacji Lepsza Przyszłość w Zespole Szkół nr 2. Współpracujemy już po raz trzeci. Tutaj mamy swoją siedzibę i dzięki dyrektorowi, i dzięki prezesowi tego stowarzyszenia – dodaje.

Beata Rzepka, szefowa lubińskiego sztabu

To właśnie z ZS nr 2 wyruszali dziś na ulice Lubina wolontariusze wyposażeni w charakterystyczne puszki oraz serduszka. To tutaj dostarczali później pełne puszki i mogli zjeść coś ciepłego, a także napić się gorącej herbaty. To również tutaj można było przyjść, jeśli nie spotkało się żadnego wolontariusza, a chciało się wrzucić parę groszy do puszki.

– Na terenie sztabu mamy kawiarenkę. W kawiarence każdy wolontariusz i nie tylko, bo zapraszamy też mieszkańców Lubina, może zjeść ciasto, ciepły posiłek, napić się herbaty, kawy. Kto nie spotka wolontariusza na terenie miasta, zapraszamy do sztabu. Mamy tutaj swoją sztabową puszkę i do tej puszki można wrzucić pieniążki, otrzyma się także serduszko – wyjaśnia Beata Rzepka, zachęcając, by nie bać się pomagać. – Warto pomagać, bo kiedyś my możemy tej pomocy potrzebować, więc nie ma co mówić, że to jest głupie, że to niepotrzebne. Popatrzmy dookoła, do szpitali, gdyby nie Orkiestra Jurka, nie byłoby aparatów do przesiewowego badania słuchu, nie byłoby inkubatorów, nie byłoby tych miejsc, gdzie rodzice mogą z dziećmi leżeć na oddziałach. To jest po prostu fenomen pomocy. A ludzie lubią pomagać. Pomaganie uskrzydla. Tak jak mi tu powiedział jeden z młodych ludzi, że on po prostu czuje się kapitalnie, jak może pójść i komuś pomóc. A jest wolontariuszem nie tylko sztabowym, nie tylko tu działa. I jest wiele takich osób, które działają także gdzie idzie – dodaje szefowa lubińskiego Sztabu.

W ramach finału WOŚP wolontariusze kwestowali dziś nie tylko na lubińskich ulicach. W naszym mieście, a także w okolicznych gminach zorganizowano wiele wydarzeń, na których również zbierano pieniądze. Od godziny 16 w Galerii Cuprum Arena odbywały się bitwy taneczne przygotowane przez Studio Tańca Fuego. Zaś o godzinie 17 w Centrum Kultury Muza rozpoczęła się aukcja wyjątkowych przedmiotów. Pod młotek poszły m.in. obrazy, rękodzieła, kalendarze, unikatowa sztabka miedzi i voucher na sesję zdjęciową.

– Bardzo się cieszymy, że w tym roku aukcję poprowadzi znany i lubiany aktor teatru im. Modrzejewskiej z Legnicy Paweł Wolak. Gwiazdą wieczoru będzie również występ jedynego w Polsce górniczego chóru męskiego pod kierownictwem Krzysztofa Kujawskiego. Bądźcie z nami, wstęp wolny, o każdej chwili można dołączyć – zachęcała tuż przed rozpoczęciem wydarzenia dyrektor Muzy Małgorzata Życzkowska-Czesak.

Sporo działo się też w Ścinawie oraz w szkole podstawowej w Szklarach Górnych, która po raz pierwszy włączyła się w ten sposób w finał WOŚP. Były m.in. kiermasze, licytacje, występy artystyczne czy mistrzostwa w piłkarzyki stołowe.

Cała dzisiejsza akcja zakończyła się o godz. 20 tradycyjnym światełkiem do nieba. Jej wyniki poznamy dziś w nocy. Około godz. 18.30 lubiński Sztab 517 podał, że dotychczas w naszym mieście zebrano już ponad 122 tys. zł! Liczenie jednak wciąż trwa.

Fot. Tomasz Folta

Fot. MRT


POWIĄZANE ARTYKUŁY