Nie dla telefonów na sali sportowej

64

Telefon do depozytu, a potem na boisko. Takie zasady od około dwóch miesięcy obowiązują podczas lekcji wychowania fizycznego w Zespole Szkół nr 1 w Lubinie. Jak tłumaczy dyrekcja, chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo uczniów i ochronę kosztownych smartfonów.

Na sali sportowej przy ul. Składowej, z której korzystają uczniowie Zespołu Szkół nr 1, pojawiły się plakaty informujące o obowiązku oddawania telefonów komórkowych do depozytu na czas zajęć wychowania fizycznego. Komunikat zachęca młodzież do skupienia się na ruchu, podkreśla kwestie bezpieczeństwa i fair play oraz przypomina o odpowiedzialności podczas zajęć sportowych.

Sprawa zwraca uwagę również dlatego, że kilka dni temu rząd wprowadził zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach podstawowych. Rządowy projekt zakłada ograniczenie używania telefonów zarówno podczas lekcji, jak i przerw. W przypadku „Ceglanki” powody wprowadzenia nowych zasad są jednak inne.

– Niektórzy uczniowie na lekcji wychowania fizycznego chowają telefon do kieszeni w spodenkach, czy w spodniach dresowych, czy w bluzach. Zaczęliśmy się zastanawiać, co się wydarzy, jak taki telefon w czasie ćwiczeń wypadnie i się potłucze. Kto za to będzie brał odpowiedzialność, a dzisiaj te telefony czasami kosztują kilka czy kilkanaście tysięcy – tłumaczy dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Lubinie Dariusz Tomaszewski.

Dariusz Tomaszewski, dyrektor ZS nr 1 w Lubinie

Jak wyjaśnia, pomysł powstał po rozmowach z nauczycielami wychowania fizycznego. Chodziło o uniknięcie sytuacji, w której podczas ćwiczeń lub gry zespołowej dojdzie do uszkodzenia telefonu, a później pojawią się spory dotyczące odpowiedzialności za zniszczony sprzęt.

– Dzisiaj rodzice są roszczeniowi. Jak przyjdzie uczeń i będzie grał w siatkówkę, a telefon mu wypadnie warty pięć czy sześć tysięcy złotych, to rodzic ma prawo powiedzieć: dlaczego nauczyciel tego nie wyegzekwował i nie kazał uczniowi schować telefonu do szatni. To takie dmuchanie na zimne trochę – dodaje pedagog.

Nowe zasady obowiązują od około dwóch miesięcy. Początkowo zostały wprowadzone w ramach testu, by sprawdzić, jak zostaną odebrane przez uczniów.

– O dziwo się to uczniom podoba – przyznaje Tomaszewski.

Choć w przypadku Zespołu Szkół nr 1 nie chodzi o całkowity zakaz korzystania ze smartfonów, przykład pokazuje, że szkoły coraz częściej szukają własnych sposobów na uporządkowanie kwestii obecności telefonów podczas zajęć.


POWIĄZANE ARTYKUŁY