Radnym powiatowym z PO nie udało się pozbawić stanowiska starosty. Co ciekawe, choć sami złożyli taki wniosek, to przyznali, że właściwie nie chodziło im o odwołanie Adama Myrdy.
– Myślę, że to są odgrzewane kotlety. Co rusz przedstawiciele Platformy Obywatelskiej rzucają hasło o malwersacjach i się chowają – komentuje wniosek o odwołanie starosta lubiński Adam Myrda. – To właściwie nie był wniosek tych radnych, którzy go złożyli, ale europosła Piotra Borysa, który tradycyjnie już rozpętuje zamieszanie i ucieka do Brukseli – dodaje szef powiatu.
Wniosek przedstawicieli PO przepadł w tajnym głosowaniu. Za odwołaniem opowiedziało się sześć osób, przeciwko było 13, jeden radny wstrzymał się od głosu.
– Celem złożenia wniosku było wywołanie dyskusji nad zapisami prawnymi, które są nieprecyzyjne. Wniosek nie dotyczył bezpośrednio pana Adama Myrdy, jako człowieka czy związkowca, ale sposobu sprawowania przez niego funkcji, łączenia stanowisk starosty i w radzie nadzorczej spółki – mówi Ryszard Kabat, powiatowy radny PO.
Argumenty, które według radnych opozycji miały przemawiać za odwołaniem starosty, obalił mecenas Tomasz Wieczorek.
– Ustawa wskazuje na zakaz łączenia stanowisk, ale również, kiedy ten zakaz nie obowiązuje. W momencie powołania starosty Adama Myrdy nie sposób mówić o złamaniu ustawy. Został w prawidłowy sposób zgłoszony przez samorząd do rady nadzorczej spółki – wyjaśnia mecenas Wieczorek. – Co do drugiego zarzutu: tolerancja łamania prawa przez inne osoby z zarządu i niezłożenie wniosku o ich odwołanie, uważam, że taki wniosek byłby przedwczesny, gdy nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia tej kwestii ze strony odpowiednich organów.
Radni z PO mieli jeszcze jeden zarzut do starosty – że zatrudnił na stanowisku sekretarza własnego syna. Jednak, jak wyjaśnia mecenas Wieczorek, Tymoteusz Myrda wykonywał już obowiązki sekretarza powiatu lubińskiego, gdy jego ojciec Adam Myrda został starostą.
– Fakt powołania nie może przesądzać, że doszło do złamania prawa. Tym bardziej, że jak wiadomo Tymoteusz Myrda nie pełni już funkcji sekretarza, rozwiązano z nim umowę w sposób właściwy – dodaje.





