Przymusowy obóz pracy stworzyli w Ścinawie dwaj Rumuni i Polka. Proceder trwał sześć lat. W chwili, gdy sprawa wyszła na jaw, w urągających warunkach żyło 28 obcokrajowców, w tym czworo nieletnich. Za handel ludźmi i wyzysk, organizatorom niedoli grozi kara do piętnastu lat więzienia.
Oskarżeni to dwaj pochodzący z Rumunii bracia: 36-letni Nikolae L. i 32-letni Ioan L. oraz polska żona starszego z nich: 30-letnia Kamila L. Pokrzywdzeni zaś, to mieszkańcy dwóch rumuńskich wiosek. Ludzie pochodzący z bardzo ubogich rodzin, beż środków finansowych, żyjący w ogólnym niedostatku.
Bracia L. werbowali swe ofiary podczas wyjazdów w rodzinne strony. Mamili je możliwością wysokich zarobków w Polsce. Zdesperowanym krajanom obiecywali darmowy transport, zakwaterowanie, wyżywienie i wynagrodzenie od 600 do 2500 euro. Zapłata następowała głównie przed wyjazdem do pracy.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz relacjonuje: – Osoby, które przetransportowano do Polski, umieszczano nawet w 12-osobowych pokojach. Kobiety i mężczyzn razem. W domu, gdzie mieszkała większość pracowników, nie było ciepłej wody. Ograniczano im jedzenie i możliwość wychodzenia z terenu posesji, na której mieszkali oraz korzystanie z telefonów bez obecności pracodawcy lub jego zaufanej osoby. Pokrzywdzeni mogli posiadać tylko drobne kwoty. Często jeszcze w trakcie podróży zabierano im dowody osobiste i telefony. Dokumenty posiadali tylko ci, którzy z racji swych obowiązków prowadzili samochody czy wysłali pieniądze do Rumunii.
Traktowani niczym niewolnicy handlowali na polskich bazarach odzieżą. Pracowali po kilkanaście godzin, pozbawieni odpowiedniej ilości jedzenia i picia. Przez oprawców byli poniżani i zastraszani. Ich koszmar skończył się w połowie ubiegłego roku, kiedy na dworcu w Krakowie zatrzymano dwóch uciekinierów ze ścinawskiego obozu pracy. Wtedy o nieludzkim traktowaniu Rumunów dowiedziały się policja i prokuratura.
Pokrzywdzonym natychmiast udzielono pomocy. Zostali zakwaterowani w Domu Samotnych Matek w Ścinawie i lubińskim Domu Pomocy Społecznej. Rumuni nie chcieli dłużej przebywać w Polsce i już po kilku dniach wszyscy wrócili do swej ojczyzny.
Oskarżona trójka nie przyznaje się do winy i przekonuje, że nikogo nie zmuszano do niegodziwej pracy. Ich zdaniem byli wręcz pomocni, zapewniając niezamożnym ludziom pracę w Polsce. O losach bezwzględnych pracodawców zadecyduje wkrótce Sąd Okręgowy w Legnicy.





