Lubińska prokuratura oraz Państwowa Inspekcja Pracy badają śmiertelny wypadek, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w leśnictwie Rudna. Zginął 45-letni mężczyzna, który pracował przy wycince gałęzi i krzaków w lesie.
Jak ustaliliśmy, prace w lesie na zlecenie lubińskiego nadleśnictwa wykonywała firma z Rynarcic. Mężczyzna, który zginął, był jej pracownikiem od 15 lat.
– Pracował w trzyosobowej grupie. Przygotowywali teren leśny pod zrąb. Pierwszy pracownik szedł z przodu z kosą spalinową i wycinał gałęzie i krzaki. Dwóch pozostałych szło za nim i ścięte gałęzie układali w stosy – opowiada jeden z przedstawicieli firmy. – W pewnym momencie 45-latek potknął się o pień i przewrócił. W tym czasie kolega z kosą się odwrócił i i kosa ciężko zraniła w prawą nogę leżącego mężczyznę – dodaje.
Natychmiast wezwano pogotowie. Niestety w drodze do szpitala mężczyzna zmarł. Prawdopodobnie wykrwawił się na śmierć.
Sprawę bada lubińska prokuratura oraz legnicka delegatura Państwowej Inspekcji Pracy.
– Jeden z pracowników podczas prac związanych z przycinaniem gałęzi i krzaków wszedł w strefę niebezpieczną, w obręb pracy urządzenia, które to przycinało. Doszło do wypadku ze skutkiem śmiertelnym – informuje Jan Buczkowski, szef legnickiej PIP. – Badamy ten wypadek pod kątem ustalenia okoliczności i przyczyn, po to też, aby ustalić określone środki prewencyjne i aby w przyszłości nie dochodziło do takich wypadków – dodaje.





