Zatrzymał się na drodze. W aucie miał łup

2050

Tłumaczenia zmieniały się z minuty na minutę, a historia o koledze, którego imienia kierowca nie pamiętał, tylko wzbudziła czujność policjantów. Gdy zajrzeli do bagażnika auta, znaleźli skradzioną kamerę z panelem solarnym. Okazało się, że sprzęt był własnością powiatu lubińskiego i miał na celu monitorowanie nielegalnego wysypiska w Kłopotowie.

Do zatrzymania doszło podczas nocnego patrolu na ul. Zielonej w Lubinie. Policjanci z wydziału prewencji zwrócili uwagę na samochód osobowy stojący na pasie ruchu w miejscu niedozwolonym. Za kierownicą siedział mężczyzna, który początkowo tłumaczył, że wracał do domu, ale zatrzymał się, ponieważ skończyło mu się paliwo.

– Po chwili zmienił jednak swoją wersję wydarzeń i stwierdził, że pojazdem kierował jego kolega, który poszedł na stację benzynową. Nie potrafił jednak podać jego imienia ani żadnych danych – relacjonuje podkom. Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.

Mundurowi postanowili sprawdzić samochód. W bagażniku znaleźli kamerę wraz z panelem solarnym. Urządzenie miało obcięte przewody zasilające, a zaciski montażowe były rozerwane. Pod siedzeniem pasażera policjanci natrafili natomiast na narzędzia, w tym łom i łopatę.

33-latek nie potrafił logicznie wyjaśnić, skąd w jego aucie znalazł się sprzęt. W trakcie rozmowy kilkukrotnie zmieniał swoją wersję wydarzeń, twierdząc między innymi, że kupił urządzenie od kolegi, jednak nie był w stanie wskazać jego danych.

– Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Jego samochód odholowano na policyjny parking – dodaje podkom. Sylwia Serafin.

Odzyskane przedmioty wróciły już do właściciela, którym jest powiat lubiński. Ich wartość oszacowano na ponad 1500 zł.

– Zamontowaliśmy monitoring, żeby powstrzymać kolejne przypadki podrzucania śmieci. Składowisko jest nielegalne, a postępowanie sądowe dotyczące jego usunięcia wciąż trwa. Do czasu jego zakończenia nie można prowadzić tam żadnych czynności. Miejsce jest monitorowane przez całą dobę i mam nadzieję, że był to już ostatni taki incydent – mówi starosta lubiński Paweł Kleszcz.

Mieszkaniec powiatu lubińskiego usłyszał zarzut kradzieży. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.


POWIĄZANE ARTYKUŁY