Wolność mają w genach

3650

Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Łukasz Szumowski – to zdaniem organizatorów dzisiejszego Koncertu Wolności na lubińskim rynku główni winowajcy obecnej sytuacji w Polsce. Kartonowe wizerunki polityków znalazły się nad banerem z napisem „To oni zniszczyli służbę zdrowia, to oni rządowe pionki do szczepionki”. Atmosfera zgromadzenia, podobnie zresztą jak ostatnio – iście piknikowa. Nie była jej w stanie popsuć ani mroźna aura, ani tym bardziej obecność policji, która co chwilę legitymowała uczestników.

Podobnie jak 10 października, tak i dziś na lubińskim rynku zgromadzili się przeciwnicy obecnych działań rządu podejmowanych zwłaszcza w związku z pandemią, a przede wszystkim miłośnicy wolności. „Mamy to w genach – wolność” można było przeczytać na jednym z banerów. Imprezę poprowadził lider Świnki Halinki Rafał Ratajczak, w środowisku muzycznym znany jako Belushi.

– Moim zdaniem ze względu na pogodę jest nas trochę mało, ale dużo ludzi choćby przypadkowo będzie tędy przechodzić i przez chwilę posłucha muzyki lub przeczyta nasze banery. To oni są za zniszczenia w służbie zdrowia. Nie będę wymieniał ich nazwisk, ale chyba każdy zna tych pacjentów, którzy powinni być leczeni, ale w zakładzie zamkniętym. Na szczęście jeden się już wyleczył i go nie ma w rządzie. Czekamy jeszcze na dwóch pozostałych – mówi Krzysztof Komornicki ze STOP COVID Lubin, współorganizator dzisiejszego koncertu.

Uczestnicy, jak sami podkreślają, są pokojowo nastawieni, ale nie godzą się na odbieranie wolności Polakom kawałek po kawałku.

– Chyba nikomu się nie podoba obecna sytuacja. Wczoraj zdecydowano o otwarciu galerii handlowych, ale dlaczego premier nie otworzy małej gastronomii? Idą święta, a te małe lokale są pozamykane. Mogą tylko serwować jedzenie na wynos, co stanowi zaledwie kilka procent ich obrotu. Te firmy już i tak idą po kosztach. Niedługo urzędy skarbowe zaczną ich ścigać, bo nie będą mieli na podatki czy na wypłaty dla pracowników. Tymczasem otwiera się galerie handlowe z obcym kapitałem – zauważa Komornicki.

– Jeździmy regularnie do Warszawy na wszystkie marsze wolności. Chcemy uzmysłowić ludziom to, że ta wolność jest nam odbierana. Dziś robimy to lokalnie z pozdrowieniami dla tych, którzy wczoraj walczyli w stolicy, bo sami tym razem nie mogliśmy się tam pojawić – dodaje.

Wszystkich przybyłych na plac koło ratusza, łącznie ze stróżami prawa, zapraszano na pyszne ciasto oraz gorącą kawę i herbatę. Z głośników rozbrzmiewały najczęściej wolnościowe kawałki, jak chociażby utwór Chłopców z Placu Broni „Kocham Wolność”, który w ostatnim czasie stał się swoistym hymnem wielu środowisk upominających się właśnie o wolność w Polsce. Nie zabrakło też nieco mocniejszych dźwięków.

– Mamy tu młodego uzdolnionego chłopaka, którego solówkę udostępniło ACDC na swojej oficjalnej stronie, co jest ewenementem w skali Polski, jeśli nie Europy. Zagra nam coś fajnego. Jest też Rafał „Belushi”, są ciasta, które upiekły nasze dziewczyny oraz kawa i herbata. Ponieważ organizujemy takie spontaniczne zgromadzenie to nie mieliśmy zbytnio czasu, żeby zaprosić więcej ludzi, ale wkrótce odbędzie się następne, gdzie będzie więcej atrakcji – zapewnia jeden z organizatorów.

Fot. MB/SzK