– Myślę, że przede wszystkim jest to powołanie i chęć niesienia pomocy innym ludziom. Praca oczywiście też, ale na drugim miejscu – mówi o rodzicielstwie zastępczym dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzicie w Lubinie Joanna Cichla, nie kryjąc uznania dla osób, które zdecydowały się otworzyć swoje serca i domy dla dzieci w potrzebie. Już za parę dni, 30 maja, te osoby i ich rodziny będą świętować swój dzień: Dzień Rodzicielstwa Zastępczego. W powiecie lubińskim w tym roku obchodzono go nieco wcześniej.

W piątkowe popołudnie rodziny zastępcze z powiatu lubińskiego zjawiły się w lubińskim Ogrodzie Zoologicznym na zaproszenie Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Podczas gdy dzieci miło spędzały czas zwiedzając zoo, dorośli w sali audiowizualnej mogli usiąść, porozmawiać, posłuchać prelekcji psychologa, a także odebrali zasłużone podziękowania za to, co robią, oraz dyplomy uznania.
– To dla nas bardzo wyjątkowy, a wręcz uroczysty dzień. Świętujemy Dzień Rodzicielstwa Zastępczego, na który zaprosiliśmy wszystkie rodziny, które z nami współpracują. Jest to dla nas wzruszająca chwila, gdyż chcemy, jako pracownicy PCPR-u, podziękować wszystkim rodzinom za to, że podają na tacy swoje serce dla młodych ludzi, dla dzieci z naszego powiatu, które potrzebują pomocy – mówi dyrektor PCPR Joanna Cichla.

Rodzinom zastępczym z naszego powiatu gratulowali i dziękowali również przedstawiciele władz samorządowych, w tym przewodnicząca rady powiatu lubińskiego Jadwiga Musiał.
– Dziękuję wszystkim osobom, które w swoim życiu podjęły taką decyzję, żeby zaopiekować się, zaadoptować dziecko bądź prowadzić rodziny domy dziecka lub rodzinę zastępczą zawodową. Dziękuję wam za to, co robicie, że dajecie dzieciom, które znalazły się w szczególnej sytuacji życiowej, namiastkę normalnego, domowego życia. Myślę, że nie da się wykonywać tego zawodu bez miłości do dzieci, do ludzi, do drugiego człowieka, bo jest to praca, która wymaga całodobowej obecności, mierzenia się z różnymi wyzwaniami, problemami, ale też dająca radość. Dziękuję państwu po prostu za to wszystko, bo wiem, że bez państwa wsparcia, pomocy, decyzji i odpowiedzialności nie bylibyśmy w stanie jako powiat zapewnić dzieciom dotkniętym różnymi sytuacjami losowymi tak fajnych, rodzinnych warunków – mówiła przewodnicząca Jadwiga Musiał, dziękując również pracownikom instytucjonalnej pieczy zastępczej.

W tej chwili powiecie lubińskim jest 136 rodzin zastępczych i są to zarówno rodziny spokrewnione, niespokrewnione, jaki i rodziny zawodowe oraz osoby prowadzące rodzinne domy dziecka. Ponadto w naszym regionie funkcjonuje pięć placówek opiekuńczo-wychowawczych, także zajmujących się dziećmi.
Wśród osób, które prowadzą w powiecie lubiński rodzinny dom dziecka, są m.in. Agnieszka i Przemysław Cichowicz. Pani Agnieszka jest również psychologiem dziecięcym w lubińskim PCPR. Pieczą zastępczą zajmują się od dosyć niedawna, bo od lutego. W tej chwili pod swoją opieką ma dziewięcioro dzieci w rodzinnym domu dziecka, a także pięcioro własnych.

– To była potrzeba chwili. My ogólnie jesteśmy bardzo prorodzinną rodziną. Jesteśmy też ratownikami. I gdzieś chyba ten rodzinny dom dziecka został nam dany w prezencie – mówi z uśmiechem pani Agnieszka.
Jak przyznaje, ona, jej mąż i dzieci mają duże wsparcie lubińskiego PCPR-u oraz pani koordynator. Wspiera ich także psycholog i cudowne panie opiekunki.
– Oczywiście są trudności. Nie mogę powiedzieć, że jest idealnie, bo w żadnej rodzinie nie jest. Jednak jak coś się dzieje, zgłaszamy i naprawdę mamy na kogo liczyć – mówi pani Agnieszka, jednocześnie zachęcając wszystkich do pomocy innym i przyjęcia pod swój dach dzieci w potrzebie: – Naprawdę warto pomagać. Te dzieci przychodzą z ogromnym bagażem i na początku są nieufne. Ale po dwóch miesiącach są jak ryba w wodzie. Nawet mówią o tym wprost wszystkim, że czują się bezpiecznie, czują się akceptowane, mogą mieć swoje zdanie i my to szanujemy. Natomiast gdy do nas przyszły, to pierwsze ich pytanie było, czy ich nie oddamy. One się po prostu bały. To był ich kolejny dom, kolejna zmiana, dla niektórych dzieci trzecia, dla innych piąta. To ważne, żeby dać dzieciom dom, ale przede wszystkim obecność, bo one nie potrzebują mega wielkich luksusów, potrzebują obecności mądrego dorosłego i poczucia bezpieczeństwa – podkreślają pani Agnieszka i pan Przemysław.

Lubiński PCPR nieustannie poszukuje osób, które chciałyby stworzyć nowy dom dzieciom w potrzebie.
– Poszukujemy ludzi z ogromnym darem serca, którzy podjęliby się pracy z dziećmi i obdarzyli je miłością. To jest najważniejsza rzecz. A kwestie formalne to: obywatelstwo polskie, niekaralność, dobra opinia w środowisku zamieszkania, ale także rękojmia osób trzecich, no i przede wszystkim chęć współpracy – mówi dyrektor PCPR-u. – Dodatkowo osoby takie jeszcze muszą przejść specjalne szkolenia, by móc zostać zakwalifikowanymi jako rodzina zastępcza. A do tej kwalifikacji także zaliczamy badania psychologiczne. Zapraszamy każdą osobę, która chciałaby z nami współpracować i obdarzyć miłością dzieci, które są w potrzebie. Wszystko wytłumaczymy i przeprowadzimy przez cały proces – dodaje.
Fot. Tomasz Folta































































