Kilka schodków, niby niewiele, ale dla rodzica z małym dzieckiem w wózku to bariera nie do pokonania. – W budynku poczty głównej są tak wielkie schody i wąskie drzwi, że nie sposób ich pokonać z wózkiem dziecięcym, nie wspominając o wózku inwalidzkim. Czy urzędy nie powinny być miejscami bez barier? – zastanawia się w mailu do redakcji mieszkaniec Lubina.
– Zgodnie z rejonizacją podlegam pod ten urząd pocztowy i jak już mam iść odebrać jakąkolwiek przesyłkę poleconą, to muszę poświęcić trochę zachodu, aby zostawić roczne dziecko pod czyjąś opieką. Do tego i tylko tego urzędu nie można wjechać z wózkiem dziecięcym – pisze w mailu.
Na lubińskiej poczcie problem matek z wózkami jest znany. – Wiemy, że te kilka schodów to dla niektórych duży problem. O ile dla niepełnosprawnych jest barierka i dzwonek przed wejściem, którego mogą użyć i wtedy wyjdzie do nich pracownik poczty, o tyle matki z wózkami mają już gorzej – przyznaje naczelniczka lubińskiej poczty głównej Elżbieta Florek. – Sygnalizowaliśmy już ten problem kilka razy w pocztowym centrum infrastruktury. Wszystkie zgłaszane zadania są realizowane, ale stopniowo. Co jakiś czas przypominamy o naszym problemie – zapewnia. W planach jest wykonanie podjazdu, ale kiedy, nie wiadomo.
Niestety sprawa z lubińskim urzędem pocztowym przy ulicy Odrodzenia nie jest prosta także z innego względu. To stary budynek. Został wybudowany, gdy nikt nie przejmował się barierami, w XIX wieku. Jest wpisany do wojewódzkiej ewidencji zabytków, więc na jakąkolwiek przebudowę musi się zgodzić konserwator zabytków.





