Są nowe nagrania: ratownicy zabrali zwłoki Bartosza S.

5520

Na pokład karetki ratownicy zabrali zwłoki – wynika z rozmów, do jakich dotarł portal Onet.pl w sprawie śmierci Bartosza S. z Lubina. Te nagrania przeczą wersji policji, która wkrótce po interwencji poinformowała, że kiedy funkcjonariusze przekazywali mężczyznę ratownikom, wciąż wyczuwalny był u niego oddech i tętno.

Bartosz S. zmarł po lub w trakcie interwencji policji. Sytuacja miała miejsce 6 sierpnia przy ulicy Traugutta

Bartosz S. zmarł 6 sierpnia po interwencji policji przy ulicy Traugutta. Mundurowych wezwała matka mężczyzny, przekazując, że ten jest agresywny i rzuca kamieniami w okna mieszkania. Kobieta nie kryła też, że Bartosz nadużywa narkotyków.

W sieci szybko pojawiły się nagrania, obrazujące przebieg interwencji policji. Widać na nich jak mężczyzna jest agresywny, wyrywa się, a funkcjonariusze próbują go obezwładnić. Ostatecznie młody lubinianin umiera. Pod adresem policji padło wiele zarzutów, że podczas interwencji mężczyzna został uduszony, że „złamano mu krtań”. Mundurowi od razu odparli te zarzuty, zapewniając, że kiedy lubinianina przekazywano zespołowi pogotowia ratunkowego, ten wciąż żył.

Portal onet.pl opublikował dziś nagrania, które rzucają nowe światło na sprawę śmierci Bartosza S.

„Z rozmów, w których posiadaniu jest Onet, wynika, że ratownicy zabrali do karetki zwłoki Bartka, a później nie za bardzo wiedzieli, kto ma stwierdzić zgon i gdzie mają przewieźć ciało. Na nagraniu słychać: No to w jakim celu wy go wzięliście do karetki, jeżeli okazało się, że pacjent nie żyje?Odpowiedź ratowniczki: No bo jeszcze on był w kajdankach i trzeba było go wziąć, żeby wszystkie tam parametry, bo na tym deszczu na ulicy nie mieliśmy co badać. Na SOR od jednego z lekarzy ratownicy mieli usłyszeć: To już trzecie zwłoki przywozicie w tym tygodniu, SOR nie jest od stwierdzenia zgonów. Eksperci, z którymi rozmawiał Onet, mówią jasno: do przewozu zwłok nie wolno używać karetek pogotowia. – Mówiąc obrazowo, zmienili stan w miejscu potencjalnego przestępstwa, a tym samym, stosując potoczne określenie, teoretycznie mogli nawet „zatrzeć ślady” – mówi lekarz, który zastrzega anonimowość”

– podaje portal Onet.pl.

Zapis rozmów można odsłuchać TUTAJ.

Jakiś czas temu Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego zapowiedział kontrolę w lubińskiej filii Pogotowia Ratunkowego w Legnicy, w związku ze śmiercią Bartosza S. Zapytaliśmy rzecznika urzędu Michała Nowakowskiego o ewentualne wyniki tej kontroli. Jak nas poinformował, póki co zakończyła się wewnętrzna kontrola, którą przeprowadziło samo pogotowie. – Zgromadzony materiał został przekazany do dyspozycji prokuratury – poinformował nas Nowakowski. Kontrola organu nadzorującego pogotowie nie została jeszcze zakończona. UMWD poinformował nas też, że nie komentuje nagrań Onetu.

Samych nagrań nie komentuje też łódzka prokuratura, która przejęła tę sprawę od tutejszej jednostki. – Nie odnosimy się do szczegółów tych nagrań, jednak takie obiektywne dowody, jak zapisy rozmów pomiędzy funkcjonariuszami policji, a ratownikami medycznymi, a także pomiędzy samymi ratownikami, są z całą pewnością istotnym elementem w sprawie – podkreśla Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Rzecznik przyznaje, że dla śledczych te nagrania nie są nowością, mieli je już z kilku innych źródeł. – Pracujemy nad odtworzeniem przebiegu tych zdarzeń, nad przyczyną śmierci Bartosza S., kluczowe jest też ustalenie, w którym momencie doszło do tego zgonu – podkreśla prokurator, dodając przy tym, że badany jest nie tylko fakt czy funkcjonariusze policji przekroczyli podczas interwencji swoje uprawnienia, ale też czy służby medyczne zadziałały tutaj prawidłowo.

Przypomnijmy, że kilka dni temu łódzka prokuratura poinformowała, że dysponuje pełnym raportem z sekcji zwłok lubinianina. Wynika z niej, że duże ilości narkotyków i leków psychotropowych mogły doprowadzić do śmierci 34-latka.

– Mówimy o stężeniach toksycznych na tyle, że mogły doprowadzić do zaburzeń rytmu serca, zatrzymania krążenia i śmierci – mówił nam w ubiegłym tygodniu rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury, dodając, że wyniki sekcji nie pozwalają jednoznacznie określić przyczyny śmierci 34-latka. Konieczne będzie sporządzenie ponownej opinii, uwzględniającej wszystkie informacje zebrane w toku całego śledztwa.