Paweł Rusek: To duża radość bycia trenerem

164

Siatkarze Cuprum Lubin wrócili do rytmu meczowego rozgrywek PlusLigi. Z racji osiemnastu rozegranych już spotkań mogli pozwolić sobie na nieco dłuższą przerwę i regenerację sił. To odniosło skutek w meczu z Radomiem, a przed nimi kolejne równie ważne spotkania, które zadecydują o ostatecznym miejscu na koniec rundy zasadniczej.

Miedziowe Lisy mają za sobą bardzo udane spotkanie w Hali RCS, gdzie pokonali 3:0 Cerrad Czarnych Radom. Zwycięstwo nad zespołem Roberta Prygla na początku nowego roku to dobry prognostyk przed kolejnymi ciężkimi meczami w styczniu.

– Tak się to wszystko ułożyło w tym sezonie, że chyba mieliśmy najwięcej rozegranych spotkań. Mieliśmy troszkę przerwy i jak widać, na pewno nam się to opłaciło. Cały czas walczymy, aby być przed zespołem z Będzina i Nysą. Na razie jest to taka nasza rywalizacja, a trzy punkty z Radomiem powodują, że dalej możemy powalczyć oczko wyżej, a może nawet dwa. Fajnie, bo póki jest ta nadzieja, że można piąć się dalej to tym bardziej się chce. Taka jest ówczesna siatkówka, że ucieka ktoś na dwa czy trzy oczka, ale poczekajmy piętnaście sekund i może być remis, a nawet można wygrywać. Mnie i trenera Marcelo bardzo cieszy, że pomimo tego, że gdzieś przegrywamy to staramy się tą drużynę gonić i coraz częściej nam się zdarza, że obracamy te końcówki. Ktoś, kiedyś powiedział, że prawdziwa siatkówka zaczyna się po dwudziestym punkcie, także do tej pory bardzo często po tym dwudziestym my oddawaliśmy. Duża radość bycia trenerem jest wtedy, kiedy widzisz, że ty masz jakiś problem i po tym dwudziestym punkcie robisz wszystko doskonale. W meczu z Radomiem choćby, brawo dla Wojtka Ferensa, który dał te dwie zagrywki w trudnym momencie – komentuje Paweł Rusek, II trener Cuprum Lubin.

Przed nimi rywalizacja w Nysie w hali przy ul. Sudeckiej 23, gdzie 19 stycznia zmierzą się z tamtejszą Stalą, która w ostatniej serii spotkań pokonała Jastrzębski Węgiel 3:1.