Można było m.in. wsiąść do czerwonego wozu, włączyć syrenę, a także z bliska przyjrzeć się gaszeniu pożaru czy akcji ratowniczej – dziś każdy choć przez chwilę mógł poczuć się, jak prawdziwy strażak. Lubińscy pożarnicy podczas festynu na błoniach pokazali mieszkańcom powiatu lubińskiego, czym zajmują się na co dzień. Wydarzenie – jak co roku zresztą – cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Na zakończenie zaś wystąpił Skolim, który również przyciągnął tłumy fanów.

Ten strażacki festyn organizowany przez powiat lubiński lubią zarówno sami pożarnicy, jak i mieszkańcy. Ci pierwsi mają okazję opowiedzieć o swojej pracy, zaś drudzy zobaczyć z bliska prawdziwą akcję, łącznie z gaszeniem ognia.
Na lubińskich błoniach swoje czerwone wozy zaparkowały dziś zarówno jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z powiatu lubińskiego, jak i z Państwowej Straży Pożarnej. Można było wziąć udział w konkursach, obejrzeć sprzęt, jakim w pracy posługują się lubińscy strażacy, a także zobaczyć cięcie karoserii samochodu, akcję ratowania człowieka po wypadku samochodowym oraz gaszenie palącego się auta. Wszystkie pokazy strażaków oglądający je mieszkańcy nagradzali gorącymi brawami.

– Cieszymy się, że dzisiaj na festynie dopisała publiczność, dopisali mieszkańcy miasta, ale myślę, że też i całego powiatu, a nawet spoza powiatu mamy dużo osób, które przyjechały na nasze pokazy, na nasz festyn. Cieszymy się z tego bardzo – przyznaje starszy brygadier Arkadiusz Szuper, komendant lubińskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Na błoniach rzeczywiście pojawiły się tłumy mieszkańców i to w bardzo różnym wieku. Nie tylko ci najmłodsi z zainteresowaniem wypytywali strażaków o ich zawód.
– Co jest w tym fajnego? Ludzie są fani. Nie jest nudno, bo nie robimy jak w fabryce tego samego, każda akcja jest inna. Są też skrajne emocje, od euforii po strach – mówi starszy ogniomistrz Krzysztof Sokołowski z PSP w Lubinie, który w straży pracuje od 19 lat. – A więcej? System jest bardzo dobry, pracy 24 na 48. Genialny system – dodaje ze śmiechem.
Już na poważnie przyznaje, że praca strażaka bywa trudna, czasem wręcz bardzo. – Jeśli uda się komuś pomóc, to bardzo fajnie, jeśli nie, to wiadomo, że towarzyszą temu emocje. Każdy radzi sobie na swój sposób. Ja na przykład nie analizuję tych wszystkich przykrych, smutnych czy szczęśliwych akcji. Przychodzę do roboty, robię swoją pracę, lubię ją i mam nadzieję wykonuję dobrze – mówi Sokołowski.

Te trudniejsze akcje zostają jednak w pamięci strażaków, podobnie jak ich pierwszy wyjazd.
– Pierwsza akcja to był pożar trawy. Jednak najbardziej we mnie utkwiła inna akcja. Mieliśmy kiedyś takie zdarzenie, że wyciągaliśmy z budynku pana, który już się zwęglił. To było trudne – przyznaje Norbert Mostowski z Ochotniczej Straży Pożarnej w Rudnej. – Dla mnie najważniejsze w byciu strażakiem jest to, że pomagamy innym ludziom. Ten zawód przeszedł na mnie można powiedzieć z dziada pradziada. Mój ojciec był strażakiem, więc od małego byłem w straży młodzieżowej, a później gdy skończyłem 18 lat od razu zdałem kurs i do tej pory jestem strażakiem – dodaje.

Festyn Strażacki został zorganizowany przez powiat lubiński już po raz 9. Jak zwykle zakończyły go koncerty. W tym roku na scenie ustawionej na błoniach wystąpili: zespół Dżem Session, WonerS z Tomkiem Lubertem, Blaki Selektah, zaś jako gwiazda wieczoru Skolim.

– Szanujemy, lubimy, ufamy naszym strażakom, wierzymy, że jesteśmy bezpieczni dzięki ich pracy. Ta impreza jest sposobem podziękowania strażakom za ich służbę – mówi Paweł Kleszcz, starosta lubiński, który dziś również wziął udział w Festynie Strażackim. – Do zobaczenia za rok na błoniach – dodaje, potwierdzając, że impreza ta będzie organizowana przez powiat lubiński również w przyszłości.
Fot. Marlena Bielecka







































































































































































































































