Ponad 200-letnia dzwonnica w Czerńcu w gminie Lubin w końcu może przestać istnieć. Zabytkowa wieża, mocno już podniszczona, w każdej chwili grozi zawaleniem.
Takiej drugiej dzwonnicy, jak tej w Czerńcu, próżno szukać w całej gminie. Drewniana konstrukcja znajdująca się nieopodal kościoła pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych powstała około 1791–1794. Od lat jest zabytkową wizytówką wioski i dumą jej mieszkańców. Ostatnio kondycja budynku pozostawia jednak wiele do życzenia.
– W kopule pojawiły się deformacje i ubytki, a w okiennicach wyłomy. Przez niestabilną konstrukcję nośną jakiś czas temu dzwonnica niebezpiecznie się odchyliła od swojej osi – mówi ksiądz Tadeusz Żurek, proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła w Siedlcach.
Nad jej losem debatowali radni gminy w czasie ostatniej sesji. Pomimo tego, że wszyscy zgodzili się na poparcie wniosku o przywrócenie zabytkowi dawnej świetności, do tej pory nic się nie zmieniło.
Zdaniem części zgromadzonych takie postępowanie nie byłoby zgodne z literą prawa.
– Na sesji rozpatrujemy aktualne wnioski. Jeżeli stosowny dokument wpłynie, to będzie on pozytywnie rozpatrzony – mówił wiceprzewodniczący Paweł Łukasiewicz.
Wniosku nie było, ponieważ ksiądz, który za niego odpowiadał zachorował.
Wójt gminy wystosował jednak prośbę do rady o zabezpieczenie części kwoty z przysługujących dotacji właśnie dla dzwonnicy.
– Fundusze należało rozdysponować pomiędzy wieloma zabytkami, w przypadku których trudno zarządzić jakąś hierarchię ważności. Wszystkie są ważne, jednak stan dzwonnicy jest alarmujący – mówi Maja Grohman, rzecznik wójta gminy Lubin.
– Apelowaliśmy do rady o kwotę 25 tysięcy złotych i 5 tysięcy dodatkowo na rzecz wniosku, który wpłynie. Niestety bezskutecznie – dodaje.
Teraz przyszłość dzwonnicy stoi pod znakiem zapytania.
– Będzie trudniej, bo trzeba szukać pieniędzy. Potrzebne są kolejne posiedzenia rady, każdą zmianę muszą poprzeć radni, a niestety, budynek niszczeje – mówi rzecznik.





