Ostatnie kilkanaście dni dla kibiców piłkarskiego Zagłębia to emocjonalny rollercoaster, a wszystko za sprawą sagi transferowej z udziałem najlepszego strzelca Miedziowych – Leonardo Rochy. Do tej pory nie wiadomo, czy napastnik zagra na wiosnę dla Lubinian.

Brazylijczyk trafił do Zagłębia pod koniec letniego okienka transferowego na wypożyczenie z Rakowa Częstochowa i z miejsca stał się ważnym elementem układanki Leszka Ojrzyńskiego, a z każdym kolejnym trafieniem zaczynał zyskiwać ogromną sympatię kibiców. Wicemistrz Polski pod koniec rundy postanowił aktywować zapis w umowie, który pozwolił im skrócić wypożyczenie napastnika. Lubinianie mieli jednak prawo wykupu zawodnika do 15-tego stycznia, a koszt transakcji oscylował w okolicach 900 tysięcy euro. Zarówno lokalne jak i ogólnopolskie media informowały, że Miedziowi wykupią zawodnika i mimo kilku problemów udało się osiągnąć porozumienie, co wywołało falę radości… która była chwilowa, bo jak się okazało, klub nie dogadał się z Rakowem i Leonardo musiał wrócić do Rakowa. Sytuacja wywołała lawinę krytyki ze strony kibiców i dziennikarzy, a Prezes i Dyrektor Sportowy nie chcieli zabrać głosu w sprawie, o czym informował m.in. Piotr Janas z Gazety Wrocławskiej.
Himalaje absurdu w Zagłębiu Lubin. Najgorsze jest to, że klub postanowił milczeć. Teraz się dowiaduję, że będący pod presją prezes Paweł Jeż jednak udzielił wypowiedzi, ale… jednemu dziennikarzowi. Więcej nie chce. Musimy czekać, aż się ukaże.
Dyr. Ulatowski milczy i „nie ma… pic.twitter.com/jQS1I12Por
— Piotr Konrad Janas, GWr (@Piotr_K_Janas) January 16, 2026
Po tym, jak upłynął termin zarząd Zagłębia dalej stara się wynegocjować nowe warunki ponownego transferu Rochy. Na klub od kilku dni spada fala krytyki i jak widać nastroje kibiców będą mocno uzależnione od powrotu najlepszego strzelca drużyny. W mediach mówi się, że transakcja „rozbiła się” o kwotę 25-50 tysięcy euro, co dla kibiców jak i dziennikarzy jest absurdalne przy całej kwocie transferu. W piątek do Turcji udał się zarówno prezes Zagłębia Paweł Jeż jak i prezes Rakowa Wojciech Cygan i cały czas rozmawiają nad warunkami transferu.
Saga z Leonardo Rochą może mieć swoją kontynuację. Wojciech Cygan (Raków) i Paweł Jeż (Zagłębie) lecą do Turcji i kto wie, czy „Miedziowi” nie wrócą do stołu z inną propozycją – po wygaśnięciu klauzuli.
Natomiast Raków już pokazał w sadze „Legia – Papszun”, że jest twardym… pic.twitter.com/oH7cy6NSi4
— Tomasz Włodarczyk (@wlodar85) January 16, 2026
Negocjacje cały czas trwają, a prezes Rakowa stawia konkretne warunki o czym mówił w wywiadzie dla portalu Weszło!
– Jeżeli ta kolejna propozycja będzie propozycją wypożyczenia – czyli po prostu przedłużenia tego stanu, który był wcześniej – to myślę, że Zagłębie będzie musiał poszukać innej propozycji. Oczywiście wiemy też, jakie jest nastawienie samego piłkarza i że chce on kontynuować przygodę w Lubinie – skwitował Wojciech Cygan.
Na ten moment sprawa jest otwarta, zawodnik chce grać dalej w Lubinie, ale póki co zagrał w barwach Rakowa w sparingu z Partizanem Belgrad. W najbliższych kilkunastu godzinach sytuacja ma się wyjaśnić, a od niej zależą nastroje kibiców i szatni Zagłębia przed przystąpieniem do rundy wiosennej.
Z innych transferów przychodzących wiemy, że do zespołu w Belek dołączył Sebastian Kowalczyk, który ostatnio grał w amerykańskiej lidze MLS.





