Jeżdżą za darmo i są zadowoleni. Ale z drugiej strony zastanawiają się, co będzie po wyborach – lubinianie martwią się, że w grudniu za przejazd autobusami miejskimi znowu trzeba będzie płacić. – Bo skoro niby mają być bezpłatne, to dlaczego wciąż nie zlikwidowano kasowników? – pyta jeden z naszych Czytelników.
Kiedy prezydent podjął decyzję, że komunikacja miejska będzie w Lubinie darmowa, pojawiło się wiele opinii. Większość lubinian oczywiście była zadowolona, ale z drugiej strony sugerowano, że to zapewne na czas wyborów. – Pójdziemy do urn, zagłosujemy, a potem znowu będziemy mieć płatne autobusy – zarzucano włodarzowi.
Dziś pojawił się temat kasowników. Dlaczego wciąż ich nie zdemontowano?
– To drobna różnica umowy gwarancyjnej, którą zawarł PKS. Zgodnie z umową całe wyposażenie autobusu jest na gwarancji. W związku z tym nie można nawet śrubki odkręcić w autobusie, bo wszystko ma swoją wycenę. PKS prosił nas, żeby do zakończenia tych umów nie demontować kasowników, bo spółka będzie miała problemy – informuje prezydent Robert Raczyński.
Jednocześnie prezydent przypomina. – Autobusy są i będą darmowe – zaznacza. – To jest już trwały element naszej rzeczywistości. Teraz autobusami jeździ o 30 procent więcej pasażerów, w związku z czym trudno żebyśmy się z tego wycofali. Te wszystkie zapowiedzi, straszenie, że kiedy komunikacja będzie darmowa, będą dziać się straszne rzeczy, okazało się, bajkami. Ludzie wcale nie dewastują autobusów – podkreśla.
W ślad Lubina idą już kolejne miasta. – Polkowice już podjęły stosowną uchwałę, bliski jej podjęcia jest też Bolesławiec – uzupełnia Robert Raczyński.





