Dydek: Zdrowie jest najważniejsze, a reszta przyjdzie z czasem

12

Powrót do pełni sił po kontuzji, ambitne cele na nowy sezon i walka o kolejne trofea w barwach KGHM MKS Zagłębie Lubin. Martyna Dydek, obrotowa mistrzyń Polski, opowiada o rehabilitacji, przygotowaniach do rozgrywek, wsparciu drużyny oraz oczekiwaniach przed nadchodzącym sezonem.

Przede wszystkim – jak zdrowie? Jak się czujesz po trudnym okresie związanym z kontuzją?

– Z moim zdrowiem jest coraz lepiej. Dostałam już zgodę od lekarza na stopniowy powrót do treningów z drużyną. Muszę jednak robić to rozsądnie, ponieważ kolano cały czas adaptuje się do obciążeń treningowych. Najważniejsze jest jednak to, że wszystko idzie w dobrym kierunku i jestem na dobrej drodze, aby wkrótce wrócić do pełnej dyspozycji na parkiecie.

Co było najtrudniejsze podczas rehabilitacji?

– To były naprawdę ciężkie miesiące. Myślę, że najtrudniejsze były dwa pierwsze po operacji. Pojawiły się wtedy również problemy z łąkotką, przez co przez pewien czas nie byłam samodzielna. A ja uwielbiam być aktywna, cały czas w ruchu i nie lubię być zależna od innych. Niestety wtedy musiałam liczyć na pomoc osób z mojego najbliższego otoczenia.

Czujesz, że jesteś już w pełni gotowa do gry, czy organizm potrzebuje jeszcze trochę czasu, by wrócić do optymalnej dyspozycji?

– Zarówno lekarz, jak i fizjoterapeuta podkreślają, że pod względem ortopedycznym wszystko wygląda bardzo dobrze. Teraz najważniejsze jest stopniowe zwiększanie obciążeń i rozsądne podejście do treningów. Chcę zrobić wszystko z głową, żeby wrócić do pełni sił.

Okres przygotowawczy potrafi dać w kość. Jak znosisz pierwsze tygodnie ciężkiej pracy po tak długiej przerwie?

– Trenujemy nawet trzy razy dziennie, ale myślę, że byłam na to dobrze przygotowana. Ostatnie miesiące w zasadzie były dla mnie jednym długim okresem przygotowawczym. Powrót po kontuzji często jest nawet trudniejszy niż standardowe przygotowania z drużyną, bo oprócz pracy nad kontuzjowaną nogą trzeba zadbać również o ogólną sprawność fizyczną. Dlatego dołączyłam do zespołu dobrze przygotowana. To moje drugie przygotowania do sezonu w Zagłębiu, więc wiedziałam już, czego mogę się spodziewać. Wierzę, że jeśli wszystko z kolanem nadal będzie przebiegało zgodnie z planem, to już niedługo będę w bardzo dobrej dyspozycji.

Wasze przygotowania są bardzo różnorodne – macie zajęcia na hali, stadionie, basenie czy piasku.

– Tak i uważam, że to świetne rozwiązanie. Basen bardzo pomaga w regeneracji, podobnie jak treningi na różnych nawierzchniach. Ja jeszcze nie mogę brać udziału w zajęciach na piasku, ponieważ lekarz zalecił, aby na tym etapie nie obciążać kolana zmianą podłoża. W tym czasie wykonuję jednak inne jednostki treningowe, więc wszystko ma swój cel.

Jakie cele stawiasz sobie na nadchodzący sezon?

– Przede wszystkim chcę się rozwijać. Wciąż jestem młodą zawodniczką, dlatego zależy mi na tym, żeby jak najwięcej czerpać od bardziej doświadczonych koleżanek z drużyny. Chcę pokazywać się z jak najlepszej strony, być zdeterminowana, a przede wszystkim zdrowa, bo to w sporcie jest najważniejsze.

Jak oceniasz współpracę na swojej pozycji z Joanną Drabik i Eli Cesareo?

– Jeszcze przed kontuzją obie przekazywały mi wiele cennych wskazówek i rad. Od początku czułam się przy nich bardzo dobrze i zawsze mogłam liczyć na ich pomoc. Tak samo było po kontuzji – wspierały mnie na każdym etapie powrotu i jestem im za to bardzo wdzięczna. Również teraz mogę liczyć na ich wsparcie, a to jest dla mnie niezwykle ważne.

A jaki cel stawiasz drużynie?

– Cel pozostaje niezmienny – kolejna potrójna korona dla Zagłębia. Chcemy ponownie zdobyć mistrzostwo Polski i utrzymać miejsce na krajowym szczycie.

Przed Wami pierwsza walka o trofeum – Superpuchar Polski. Jak oceniasz to wydarzenie po dwóch edycjach?

– Uważam, że to bardzo ciekawa inicjatywa. To przecież mecz mistrza Polski z wicemistrzem, więc można powiedzieć, że jest to starcie na szczycie. Takie spotkania przyciągają wielu kibiców, dlatego są świetnym rozpoczęciem sezonu. To walka o pierwsze trofeum, ale jednocześnie dobra okazja, żeby sprawdzić swoją formę i zaprezentować nowe zawodniczki.

To będzie także kolejny w ostatnim czasie mecz z PGE MKS FunFloor Lublin.

– Spotkania z Lublinem zawsze mają wyjątkowy ciężar gatunkowy i wiążą się z dużymi emocjami. Dla obu drużyn będzie to nie tylko walka o trofeum, ale również możliwość sprawdzenia swojej dyspozycji przed rozpoczęciem sezonu.

Pochodzisz z bardzo usportowionej rodziny, kojarzonej przede wszystkim z koszykówką. Jak duży wpływ miało to na Twoją sportową drogę?

– Myślę, że bardzo duży. To właśnie rodzina w dużej mierze ukształtowała moją drogę do sportu i sprawiła, że jestem dziś w tym miejscu. Moja mama chrzestna odnosiła sukcesy w koszykówce. Choć ja wybrałam inną dyscyplinę, również chcę osiągać sukcesy – tyle że w piłce ręcznej.

Był moment, w którym chciałaś jednak pójść w koszykówkę?

– Oczywiście. Od dziecka marzyłam o grze w koszykówkę, ale w mojej miejscowości nie było żeńskiej sekcji, w której mogłabym się rozwijać. Podczas zajęć szkolnych nauczycielka zasugerowała mi, żebym spróbowała piłki ręcznej. Trafiłam do drużyny w Karczewie i właśnie tam zaczęła się moja przygoda z tym sportem.

W domu częściej rozmawiacie o sporcie czy staracie się od niego odpoczywać?

– Nazwisko zobowiązuje i sport rzeczywiście często pojawia się w rozmowach (śmiech). Ja jednak staram się od niego odciąć. Piłka ręczna to całe moje życie, dlatego kiedy spotykam się z rodziną, wolę się zresetować i porozmawiać o wszystkim, tylko nie o sporcie.

Czego kibice Zagłębia Lubin mogą spodziewać się po Tobie w nadchodzącym sezonie?

– Na pewno ambicji, determinacji, waleczności i stuprocentowego zaangażowania. Zrobię wszystko, żeby pomóc drużynie i dawać z siebie maksimum w każdym meczu.

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY