Do Kolumbii pojadą po złoto

1361

– Bardzo dużo czasu poświęciliśmy na naukę i ćwiczenia, by jak najlepiej wypaść na zawodach. I myślę, że zaprezentowaliśmy się na bardzo wysokim poziomie – ocenia Piotr Wachowiak, kapitan ratowników z Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego KGHM, którzy niedawno wrócili z Międzynarodowych Zawodów Zastępów Ratowniczych w USA. Dziś odebrali gratulacje od prezesa Polskiej Miedzi.

Ze Stanów Zjednoczonych ratownicy wrócili z brązowym medalem. – Już po raz 12. wzięliście panowie udział w tych zawodach, tym razem byliście jedyną drużyną z Polski, z czego bardzo się cieszę. Wiem, że wymaga to wielu przygotowań, ćwiczeń, przygotowania teoretycznego, bo sposoby oceniania są różne w różnych krajach. Gratuluję Wam tej pozycji i rozumiem, że następnym razem walczymy o więcej? – zwrócił się do ratowników prezes Marcin Chludziński.

Marcin Chludziński, prezes KGHM

Dyrektor JRGH Radosław Stach przyznał dziś, że wie, iż powrót z brązowym medalem daje pewien niedosyt…. – Ale jest szansa – za dwa lata są kolejne zawody, tym razem w Kolumbii, więc od przyszłego roku będziemy się znów szykować. Dla mnie ten brązowy medal to jest ogromny sukces, dużo daje nam też praca z innymi drużynami z całego świata i wymiana doświadczeń – podkreśla Radosław Stach.

Radosław Stach, dyrektor JRGH

Podczas dzisiejszego spotkania w KGHM kapitan drużyny przypomniał, że udział w zawodach wymagał ogromnych przygotowań.

– Zaczęliśmy pół roku temu, było to sześć zgrupowań, podczas których większość dnia poświęcaliśmy na ćwiczenia, żeby jak najlepiej przygotować się do tych zawodów. Poświęcaliśmy też dużo czasu wolnego, już po pracy i tutaj ukłon w stronę naszych rodzin za wyrozumiałość – przypomina Piotr Wachowiak.

Piotr Wachowiak, kapitan drużyny

A co zastali na miejscu? – Po wylądowaniu musieliśmy się zmierzyć ze strefą czasową, później mieliśmy dwa dni, żeby się zapoznać ze sprzętem i obiektami, w których będą się odbywać zawody. Kolejne trzy dni to dla nas wielki stres, napięcie i przygotowania do każdej z dyscyplin. Do każdej musieliśmy podejść indywidualnie, zmieniały się też nasze role w drużynie. Reasumując, uważam, że zaprezentowaliśmy się na bardzo wysokim poziomie – podsumowuje ratownik.

Więcej o przygotowaniach ratowników do zawodów pisaliśmy TUTAJ, a o samych zawodach TUTAJ.

Fot. BM