Coraz więcej osób odchodzi z kościoła. Lubinianie też

5036

Zbędna procedura czy symboliczny gest? Opinie na temat apostazji, czyli formalnego odejścia z Kościoła, są różne. Faktem jednak jest, że w Polsce coraz więcej osób decyduje się na ten krok. Zjawisko to szczególnie nasiliło się po 22 października, kiedy to Trybunał Konstytucyjny zaostrzył prawo aborcyjne, co spowodowało, że na ulice wyszły kobiety, a rykoszetem dostało się również Kościołowi.

Fot. Pixabay

W ostatnich tygodniach jednym z najpopularniejszych haseł w wyszukiwarkach internetowych jest apostazja. Polacy chcą się dowiedzieć, jak rozpocząć procedurę wyjścia z Kościoła i jakie mogą być tego konsekwencje. Na apostazję decyduje się coraz więcej z nas.

Przynajmniej częściowo zjawisko to obrazuje działający od grudnia Licznik Apostazji, czyli platforma internetowa, gdzie osoby, które zdecydowały się opuścić instytucję Kościoła, dzielą się z innymi swoją decyzją. Znajdziemy tam też przydatne informacje, jak dokonać apostazji. Oczywiście Licznik nie wskazuje dokładnych danych, wszak nie każdy wie o jego istnieniu, a inni wolą pozostać anonimowi. Pokazuje jednak pewien trend, jakiego wcześniej w naszym kraju nie było. Tylko w pierwszym tygodniu stycznia z Kościoła wystąpiło 77 osób. Łącznie znajdziemy tam dane już 1626 osób (stan na 21 stycznia 2021 r.).

Zdaniem jednej z założycielek Licznika Apostazji, Agaty Diduszko-Zyglewskiej, wpływ na powiększającą się liczbę apostazji ma zachowanie kleru, który „bez ogródek wsparł okrutne plany fundamentalistów u władzy, a szefowie episkopatu publicznie cieszyli się z wprowadzenia możliwości torturowania ciężarnych”. – 2020 to rok przełomowy, kiedy ludzie poczuli, że oficjalne odejście z Kościoła to istotny gest, który zwyczajnie należy wykonać – komentuje.

Pomysłodawcy akcji podkreślają też powody, dla których coraz więcej osób oficjalnie występuje z Kościoła. Wśród nich są: ataki Kościoła katolickiego na kobiety, dzieci i osoby LGBT+, bezkarność przestępców w sutannach i hierarchów tuszujących kościelną pedofilię, przelewanie strumieni publicznych pieniędzy na kościelne konta i nieetyczny splot sprawujących władzę z biskupami.

Tendencję, którą ukazuje licznik, potwierdzają też oficjalne dane. Przykładowo w archidiecezji warszawskiej w 2020 roku odnotowano ok. 450 przypadków apostazji, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Zresztą warszawiacy i warszawianki przodują w liczbie dokonanych apostazji, których dotyczy blisko jedna czwarta wszystkich przypadków. Drugie miejsce pod tym względem zajmuje Kraków, kolejne są Poznań, Wrocław, Łódź i Szczecin. 45 proc. dotyczy apostazji w mniejszych miejscowościach.

Fot. Licznik Apostazji via Facebook

W ubiegłym roku do kancelarii na terenie diecezji legnickiej wpłynęły 84 dokumenty dotyczące apostazji, z czego znaczna część po wydarzeniach związanych ze Strajkiem Kobiet.

– Trudno jest określić faktyczne powody osób występujących z Kościoła, ponieważ wiele wniosków było skopiowanych ze stron internetowych, zatem były to te same szablony, z których trudno wnioskować o faktycznych powodach wystąpienia konkretnych osób. Tam, gdzie można było to stwierdzić, padają najczęściej argumenty: zwątpienie w istnienie Boga, niepraktykowanie od wielu lat, niezgodność co do nauczania Kościoła zwłaszcza w kwestiach moralnych (aborcja, eutanazja, nieakceptowanie postaw homoseksualnych), a także skandale pedofilskie i mieszanie się do polityki – mówi ks. Waldemar Wesołowski, rzecznik prasowy diecezji legnickiej.

Ks. Waldemar Wesołowski, rzecznik diecezji legnickiej

– Trzeba też zaznaczyć, że w wielu przypadkach księża proboszczowie po raz pierwszy widzieli te osoby na oczy, nie mieli z nimi wcześniej żadnego kontaktu duszpasterskiego. Część tych wniosków złożyły osoby, które nie mieszkają już na terenie naszej diecezji – dodaje duchowny.

Dodajmy, że na akt apostazji decydują si e przede wszystkim osoby młode, co zresztą potwierdzają ogólne statystyki ukazujące spadek zaufania Polaków do kościoła.

Apostazja w różny sposób jest traktowana i komentowana jest przez społeczeństwo. Jedni uważają, że to symboliczny gest, który tylko potwierdza istniejący już od dawna rozbrat z Kościołem katolickim czy brak wiary w Boga. Inni z kolei twierdzą, że jest to zbędne, ponieważ skoro się do kościoła nie zapisywali, to nie ma powodów, by się z niego wypisywać. Przeciwko apostazji przytaczane są także argumenty czysto pragmatyczne. Chodzi tu m.in. o ceremonię ślubu kościelnego, pogrzebu, chrztu, bierzmowania czy innych sakramentów, których nie będzie można już dokonać po odejściu z Kościoła.

– Ja przede wszystkim nie chciałam dłużej oszukiwać siebie – przyznaje 23-letnia lubinianka, która jest w trakcie apostazji. – Od dłuższego czasu przeszkadzało mi to wewnętrznie. Nie wierzę w żadnego boga, ale przede wszystkim nie akceptuję zachowania księży i kościelnych hierarchów, które jest sprzeczne z tym, co sami głoszą. Ich obłudę i hipokryzję widać na każdym kroku – zauważa.

Nasza rozmówczyni na odejście z Kościoła zdecydowała się po wydarzeniach związanych z ogłoszeniem przez Trybunał Konstytucyjny wyroku ws. aborcji. Jak wiemy Kościół entuzjastycznie przyjął tę decyzję, a wcześniej energicznie lobbował na rzecz tego prawa, a zatem został uznany za współsprawcę i stał się, obok władzy, obiektem protestów.

Mimo że cała procedura związana z apostazją może zniechęcać parafian do jej rozpoczęcia to jednak wielu nie odstrasza. – Najpierw poszłam do kościoła, w którym byłam chrzczona, żeby się dowiedzieć, jak wygląda cały ten proces. Tam otrzymałam skrócony odpis chrztu, który muszę zanieść do kościoła w mojej obecnej parafii. Do tego należy dołączyć oświadczenie, że zrzekam się wiary i robię to w pełni świadomie. Z tego co czytałam, to podczas rozmowy proboszcz ma za zadanie przekonać mnie jeszcze do zmiany decyzji. Do tego spotkania jeszcze jednak nie doszło przez epidemię – wyjaśnia 23-latka.