Cmentarny wybryk to nie koniec. 25-latek nie daje o sobie zapomnieć

6102

– Jest tak cuchnący, że ciężko się do niego zbliżyć. Trochę się więc nie dziwię policji, że go nie zabierają. Ale z drugiej nie może być tak, że ten facet jest bezkarny. On regularnie pije alkohol w miejscach publicznych, kradnie, a nawet onanizuje się przy ludziach – skarży się pracownica jednego z lubińskich marketów. Kobieta twierdzi, że wspomniany mężczyzna to ten sam, który pod koniec marca urządził sobie ognisko na cmentarzu. Podobnych sygnałów od mieszkańców w ostatnim czasie otrzymaliśmy więcej.

Fot. Czytelniczka

Dzwoniąca do nas Czytelniczka zwraca uwagę na zachowanie młodego mężczyzny, którego od kilku tygodni trudno pozbyć się sprzed miejscowych marketów.

– Mamy z tym panem taki problem, że przesiaduje on na parkingach przed chyba każdym lubińskim marketem i onanizuje się w biały dzień. Jest wzywana policja, która nawet go nie zabiera. Po prostu spisują i odjeżdżają, a delikwent pojawia się za chwilę pod innym marketem. I tak w kółko – mówi mieszkanka. – Często też wchodzi do sklepu, by kraść alkohol, chociaż u nas jest już wypraszany zanim do tego dojdzie – dodaje.

Kobieta ma przede wszystkim żal na bierność stróżów prawa. Uważa, że inni mieszkańcy zwykle nie są tak ulgowo traktowani. Ma na to swoje wyjaśnienie.

– Podejrzewam, że nie chcą go aresztować, bo jest tak cuchnący, że do niego jest się ciężko zbliżyć. Ostatnio leżał pijany na schodkach koło naszego sklepu, obok niego butelki, rozlany mocz. Obrzydliwy widok. Tamtędy przechodzą rodziny z dziećmi – podkreśla oburzona rozmówczyni.

Okazuje się, że to nie jedyny sygnał w tej sprawie, jaki dotarł do nas w ostatnim czasie. Kilka osób widziało wspomnianego mężczyznę niedawno na błoniach, na terenie wesołego miasteczka. – Raz tańczył, a właściwie to gibał się bezładnie, raz leżał na trawie. Ogólnie zachowywał się bardzo dziwnie, jakby był mocno pijany. A to było około 20 metrów od karuzeli i innych atrakcji dla dzieci – opowiada jeden z mieszkańców.

Fot. ilustracyjne

Zdaniem kontaktujących się z nami Czytelników mężczyzna na pierwszy rzut oka wydaje się być chory psychicznie. – Wygląda na wiecznie szczęśliwego. Kiedy go widzę, to zawsze jest uśmiechnięty i zadowolony. Jeśli rzeczywiście na coś cierpi to powinien otrzymać pomoc. Ale nie może być tak, że jest bezkarny – zauważa kolejna osoba.

O komentarz poprosiliśmy również rzeczniczkę lubińskiej policji. Okazuje się, że mężczyzna faktycznie jest dobrze znany miejscowym funkcjonariuszom. Od grudnia do końcówki kwietnia podjęto wobec niego aż 105 interwencji, nierzadko po kilka w ciągu jednego dnia. 

– Najwięcej interwencji dotyczyło kradzieży mienia jako wykroczenie, ponieważ były to zwykle drobne kradzieże. Na koncie ma też kradzież rozbójniczą, co już jest przestępstwem. Poza tym podejmowano wobec niego czynności za zakłócanie porządku publicznego, kilka razy był też doprowadzany do pomieszczenia dla osób zatrzymanych do wytrzeźwienia lub za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Do tego zakłócanie spoczynku osoby zmarłej na cmentarzu – wylicza aspirant sztabowy Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie. 

Rzeczniczka potwierdziła też, że chodzi o tę samą osobę, o której pisaliśmy ponad półtora miesiąca temu. Mowa o Damianie S., 25-letnim mieszkańcu jednej z miejscowości na terenie gminy Lubin. 

– Za swoje liczne przewinienia wielokrotnie był karany mandatem karnym, pouczany, kilkanaście wniosków zostało wysłanych było do sądu o ukaranie – dodaje.

Fot. ilustracyjne

Przedstawicielka lubińskiej komendy podkreśla, że policja robi w tej sprawie praktycznie wszystko, na co zezwalają jej przepisy prawa.

– Jeśli ten pan popełnia przestępstwo lub zagraża bezpieczeństwu swojemu bądź innych, to może zostać przewieziony do pomieszczenia dla osób zatrzymanych na 24 lub 48 godzin. I tak niejednokrotnie się zdarzało. Zostały przeprowadzane czynności procesowe, sporządzana była dokumentacja i przesyłana do prokuratury. Na tym nasza rola się kończy. O sankcjach karnych decyduje już prokuratura lub sąd – wyjaśnia asp. szt. Sylwia Serafin. 

Jak potwierdził nam rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Legnicy Jarosław Halikowski, wobec Damiana S. prowadzonych jest obecnie sześć postepowań. Dwa z nich to postępowania karne, a cztery o wykroczenia.

– Jeśli chodzi o postępowania karne to jedno dotyczy znieważenia miejsca pochówku, a drugie znieważenia funkcjonariusza publicznego. Z kolei jedna z toczących się spraw o wykroczenie, którą udało mi się ustalić, ma związek z kradzieżą rzeczy do 500 zł – informuje rzecznik. 

Fot. ilustracyjne

Jego zdaniem na rozstrzygnięcia w powyższych sprawach prawdopodobnie będzie trzeba trochę poczekać. Dużo będzie tu zależeć od udziału zainteresowanego w postępowaniu, od stawiania się przez niego na wezwania sądu itp.