W lubińskim Regionalnym Centrum Zdrowia ruszyła budowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. – W tej chwili przygotowujemy teren. Usunięte zostały drzewa i przystępujemy do prac nad infrastrukturą wodno-kanalizacyjną – mówi Anna Szewczuk-Łebska, rzecznik spółki EMC Instytutu Medycznego, do której należy lubiński szpital.
To dopiero początek, ale już niedługo prace wejdą w bardziej zaawansowany etap. W tej chwili w Polsce jest ponad 200 SOR-ów. Co do ich funkcjonowania na przestrzeni lat pojawiło się wiele krytycznych uwag i wątpliwości, głównie dotyczących rentowności i jakości świadczonych usług. Panuje więc przekonanie, że w Polsce to się nie sprawdza i nie sprawdzi się także w szpitalu przy ul. Bema w Lubinie.
To czy SOR się opłaci, zależy od wielu czynników. – Działanie takich placówek uwarunkowane jest od tego, gdzie są zlokalizowane, ilu ludzi zamieszkuje dany region i jakie koszta ponoszą oddziały zajmujące się przyjmowaniem pacjentów. Nie da się odpowiedzieć na pytanie, czy to się opłaci wprost. To temat rzeka – mówi Tomasz Kozieł, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy, na terenie którego działa SOR.
Zdaniem rzecznika niska rentowność SOR-u wiąże się ze sposobem, w jaki zarządzany jest caly szpital. – Rezygnację z SOR-u można by porównać do rezygnacji z pogotowia – w tej chwili taki oddział to po prostu standard – dodaje.
Z podobnego założenia wychodzą władze lubińskiego szpitala. Już w październiku przedstawiciele RCZ zaprezentują oficjalny biznesplan inwestycji. Pierwsze przyjęcia na SOR-ze zaplanowano na maj przyszłego roku.





