Na składowisku mają duży problem

38

Wracamy do tematu pożaru składowiska odpadów firmy R-Power w Kłopotowie. Odpady nie były należycie składowane i selekcjonowane – taką opinię wydał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. To oznacza poważne naruszenie prawa. Teraz finał tej sprawy znajdzie swoje miejsce w sądzie.

Opinia WIOŚ-u jest jednoznaczna i niezmienna. Firma R-Power miała prowadzić składowisko zgodnie z ustalonymi wytycznymi. Na terenie zakładu odpady miały być składowane w sposób selektywny i bezpieczny dla środowiska.

Czynności terenowego inspektoratu niezbicie wykazały jednak nieprawidłowości. Z kolei przedstawiciele firmy są innego zdania. Sprawa trafiła do prokuratury, a już niedługo rozstrzygnie się w sądzie.

– To bardzo trudne przedsięwzięcie. Odpady były składowane selektywnie, ale zostały zmieszane w czasie akcji jednostek straży pożarnej. Teraz podjęliśmy działania zagospodarowania tych odpadów i ich ponownego wyselekcjonowania – mówi Robert Sacewicz, dyrektor generalny R-Power Polska.

Ponadto decyzją starosty lubińskiego firma ma za zadanie zapewnić właściwą selekcję odpadów na terenie swojego zakładu. Czas na reorganizację upływa 20 września.

– Dokładamy wszelkich starań żeby dopilnować terminu. Pismo starosty odczytujemy w następujący sposób: mamy tak przygotować wymieszane odpady, żeby mogły zostać ponownie wyselekcjonowane. Czasu nie jest dużo, ale na pewno muszą być zagospodarowane – opowiada Robert Sacewicz.

Z kolei decyzją sądu firma może zapłacić nawet milion złotych kary. Wszystko rozstrzygnie się 29 września w czasie rozprawy.

– Zdajemy sobie sprawę z wysokości kary wahającej się między tysiącem, a milionem złotych. Zdajemy sobie również sprawę z wielkości ryzyka finansowego. Zakładamy, że sąd weźmie pod uwagę wszystkie okoliczności. Zwrócimy uwagę na sytuację pogodową, w tym bardzo wysokie temperatury. Mieliśmy do czynienia z wprowadzonym zagrożeniem pożarowym w lasach, intensywnymi falami upałów – wyjaśnia dyrektor.

Firma nie chce polemizować z decyzją WIOŚ-u. Uważa jednak, że mowa jest o niedociągnięciach, a nie naprawdę istotnych problemach. – Gdyby zostały stwierdzone naprawdę poważne problemy, inspektorat w takiej sytuacji ma prawną możliwość natychmiastowego wstrzymania takiej działalności. Tymczasem takiej decyzji nie było – dodaje.

Przypomnijmy, że do pożaru na wysypisku doszło w lipcu. Z żywiołem walczyło wtedy kilkanaście zastępów straży pożarnej. Akcja dogaszania trwała tydzień. W ogniu spłonęło ponad 1500 ton sztucznych odpadów. Straty oszacowano na 100 tysięcy złotych.

Materiał filmowy: https://youtu.be/cvGvLEgj6Ro


POWIĄZANE ARTYKUŁY