![]()
Ważą po 40 ton i naraz mogą przepchnąć aż 12 metrów sześciennych materiału. Na zbiorniku Żelazny Most pojawiły się nowe spycharki.
Sprzęt zastąpi wyeksploatowane maszyny. – Są podobne do starych, ale jakość – wykonanie i zastosowane rozwiązania – jest o niebo lepsza – ocenia Andrzej Rączkowski, sztygar zmianowy z Zakładu Hydrotechnicznego. – Poprzednie maszyny pracowały ponad 10 lat, dzięki wymianie, ograniczamy liczbę awarii – dodaje.
Dostawca gwarantuje stałe serwisowanie. Ale nie jest to jedyna korzyść. Zakład Hydrotechniczny oszacował, że maszyny zwiększą wydajność. Dużo wygodniej niż poprzednio będą też mieli operatorzy. Na jednej ze spycharek zamontowano system niwelacji terenu 2D, który pozwala na automatyczną pracę maszyny.
– Trzeba założyć monitor, lustro, ustawić laser, przełączyć na automat i spycharka sama sobie ustala poziom niwelacji terenu. Kabina wyciszona, radyjko gra, maszyna praktycznie sama jedzie. Na stare lata przyszło mi pracować fajną maszyną – mówi Jerzy Majewski, jeden z operatorów.
![]()
Spycharki będą przeznaczone przede wszystkim do zadań związanych z formowaniem zapór na Żelaznym Moście. Wszystko musi przebiegać ściśle według harmonogramu – każdego roku w koronę zapór zostaje wbudowane ponad 300 tysięcy metrów sześciennych skały poflotacyjnej.
– Nadbudowywana zapora ma długość ok. 600 metrów, układamy ją warstwami skały po pół metra – mówi Andrzej Rączkowski.
Na inwestycji Zakładu Hydrotechnicznego skorzysta też środowisko. Spycharki są wyposażone w silniki o niskiej emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Ta 340-konna jednostka potrafi rozpędzić spychacz do – bagatela – 11 kilometrów na godzinę.
Nowe spycharki będą pracować na dwie zmiany. Ich obsługą zajmuje się ośmiu pracowników.





