Gołębie, a nawet pisklę sowy trafiły ostatnio do komendy straży miejskiej w Lubinie. Trwa sezon lęgowy ptaków, w związku z tym, jak co roku, część zwierząt wymaga pomocy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tylko w tym tygodniu liczba zgłoszeń bije wszystkie dotychczasowe rekordy.
– Mamy prawdziwe ptasie oblężenie – opowiada Paweł Łazor, p. o. komendanta w Straży Miejskiej w Lubinie. – W poprzednich latach mieliśmy jedną, dwie interwencje w takich nietypowych przypadkach. Po ostatnich dniach możemy mówić o kilku gołębiach grzywaczach, a nawet sowie znalezionej w parku leśnym. Właśnie dostaliśmy kolejne zgłoszenie tego typu – dodaje.
Formalnie za dzikie zwierzęta w mieście odpowiada Skarb Państwa, w tym wypadku Powiatowy Lekarz Weterynaryjny. – Miasto reaguje wyłącznie w przypadku zwierząt gospodarskich i domowych, co wynika z przepisów ustawowych. W pozostałych przypadkach nie jest upoważnione do działania – mówi Ryszard Dąbrowski, p. o. naczelnika wydziału Infrastruktury w Lubinie.
Jednak mieszkańcy czy to sprawy dotyczące ptaków, czy zwierząt, zgłaszają i tak do straży miejskiej. Funkcjonariusze podkreślają, że w zasadzie prawidłowo, bo straż reaguje na każde wezwanie, współpracuje zarówno z miastem jak i instytucjami działającymi w imieniu zwierząt. – Działamy za każdym razem, niezależnie czy sprawa dotyczy zwierząt bezpańskich czy dzikich – wyjaśnia p. o. komendanta.
Co prawda podobne interwencje absorbują służby, okazuje się jednak, że problem wcale nie jest tak błahy, jak może się wydawać. – Ostatnie akcje dotyczyły gatunków prawnie chronionych w Polsce, a więc o szczególnym znaczeniu dla przyrody – mówi Paweł Łazor.
Wszystkie zwierzęta z interwencji trafiają do lecznicy weterynaryjnej Arka w Legnicy. Jeżeli mówimy o gatunkach wolno żyjących, te straż miejska przewozi do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Myśliborzu.





