ZAKSA z dobrą zaliczką

15

Siatkarzom Cuprum Lubin w walce o piątą lokatę fazy play-off przyszło grać z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Pierwszy z dwóch pojedynków został rozegrany w Lubinie w hali RCS. Miejscowi kibice dobrze pamiętają jeszcze zwycięstwo 3:0 nad ekipą Sebastiana Świderskiego w rundzie zasadniczej. Niestety nie udało się powtórzyć tego wyczynu po raz drugi.

Mierzący ponad dwa metry wzrostu atakujący Kay van Dijk jako pierwszy w tym pojedynku zdobył punkt. Później lubinianie popełnili błąd przy siatce i było 0:2. Na szczęście dla Cuprum, ZAKSA także miała kilka potknięć, co dało w konsekwencji remis. Walka długo była wyrównana i prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Po drugiej przerwie technicznej, przy stanie 16:15, lubinianie zaczęli nieco gorzej zagrywać, natomiast ich rywale lepiej grać na skrzydłach. W konsekwencji zahamowało to nieco zapał gospodarzy, którzy przegrali tego seta 19:15.

W drugiej części meczu, wynik ponownie otworzyli przyjezdni. Na 0:1 punkt dla ZAKSY zdobył przyjmujący Dick Kooy. Do walki rzucili się Marcel Gromadowski, a także Dmytro Pashytskyy. Między innymi dzięki ich atakom, lubinianie dotrzymywali kroku rywalom, a od stanu 10:10, byli minimalnie lepszym zespołem. Cuprum wygrało te zawody 25:23.

Niestety dla Lubina, już na starcie trzeciego seta, ZAKSA szybko osiągnęła stan 0:4. Pierwszy punkt dla Cuprum zdobył Dmytro Pashytskyy. Lubinianie słabli w oczach. Kiedy ZAKSA wyszła na prowadzenie 4:13, było prawie pewne, że ta część spotkania jest już przesądzona. Zryw Jeroena Trommela i Szymona Romacia pod koniec seta, uratował nieco honor drużyny, która przegrała 17:25.

Czwarty set również lepiej ułożył się dla gości. Silne zagrywki Kay van Dijka dały ekipie Sebastiana Świderskiego rezultat 1:5. Lubinianie gubili piłkę przy siatce i dali gościom wyjść na kilkupunktowe prowadzenie. Z czasem jednak gra się nieco wyrównała i od stanu 20:20, szansę na zwycięstwo miał praktycznie każdy. Cios za cios. Lubinianie zatrzymali się na 22 punkcie. Później warunki dyktowali już goście. ZAKSA wygrała 22:25 i cały mecz 1:3. MVP pojedynku został Dick Kooy.

– Na pewno ZAKSA zagrała swobodnie swoją siatkówkę. Rywale nie pozwolili nam się rozwinąć. Dlatego tak ten mecz wyglądał. Naszym atutem nie była dziś zagrywka. Nie wiem co było tego powodem. Na pewno po tych meczach z Jastrzębskim nasza gra nieco zgasła. Nie wygląda tak jak kiedyś – komentuje Grzegorz Łomacz, rozgrywający Cuprum Lubin.
 


POWIĄZANE ARTYKUŁY