Karolina wraca do kliniki

25

W piątek wszystko będzie wiadomo. Karolina Cyga, której pół roku temu przeszczepiono komórki macierzyste, jedzie na konsultacje do kliniki w Łodzi. – Tam dowiemy się czy przeszczep się przyjął. Jeśli tak, ustalimy też termin kolejnego zabiegu – zdradza mama 19-letniej lubinianki.

Cały Lubin trzymał kciuki za Karolinę. Kiedy dowiedziała się, że choruje na zanik mięśni – genetyczną chorobę, która postępując, utrudnia chodzenie, a z czasem przykuwa człowieka do wózka inwalidzkiego, postanowiła, że będzie walczyć. W telewizji obejrzała reportaż o dwóch siostrach, także chorych na zanik mięśni, które przeszły przeszczep komórek macierzystych. Zabieg nie gwarantuje sukcesu, ale daje nadzieję na poprawę i zatrzymanie choroby.

Jedyną przeszkodą były pieniądze, a właściwie ich brak. Ale rodzina i przyjaciele 19-latki zaczęli działać. Swoje serca i portfele otworzyli też lubinianie. Dzięki temu udało się zebrać pieniądze – w sierpniu ubiegłego roku Karolina pojechała na przeszczep do Łodzi. Potem trzeba było czekać pół roku, by zobaczyć czy przeszczep się przyjął i cały czas uczestniczyć w rehabilitacjach.

– Te pół roku właśnie minęło. W najbliższy piątek jedziemy do Łodzi i dowiemy się, czy przeszczep się przyjął. Jesteśmy pełni nadziei – mówi mama Karoliny Cygi. – Tym bardziej, że już widzimy poprawę. Karolinki nie łapią już te bolesne skurcze, dużo łatwiej jej się chodzi. Potrafi nawet sama pokonać kilka schodów – cieszy się kobieta.

Jeśli lekarze potwierdzą, że przeszczep się przyjął, ustalą też termin kolejnego zabiegu. Póki co, dziewczyna codziennie jest rehabilitowana na basenie. – Jest to możliwe dzięki zebranym pieniądzom. Wystarczyło i na przeszczep i na rehabilitację, dlatego raz jeszcze dziękujemy każdemu z osobna, kto pomógł mojej córce – podkreśla kobieta.

Karolina rozpoczęła też studia. – Wprawdzie to nie medycyna, o której marzyła, ale najważniejsze, że się nie poddaje i cały czas idzie do przodu. Córka studiuje administrację w Polkowicach. Zaliczyła już pierwszy semestr, więc wierzymy, że teraz będzie już tylko lepiej – mówi mama dziewczyny.


POWIĄZANE ARTYKUŁY