Kierowcy w PKS rozpoczęli protest

45

W lubińskim PKS-ie ruszyła akcja protestacyjna. Część kierowców domaga się podwyżek i wypłacenia zaległego funduszu socjalnego. – Rozmowy z prezesem nic nie dają, a nie może być tak, żeby kierowca nie zarobił w miesiącu nawet 2 tys. zł – narzeka Piotr Humecki, przewodniczący NSZZ Pracowników PKS w Lubinie.

Wcześniej – zgodnie z procedurą – kierowcy prowadzili mediacje z zarządem spółki, jednak strony nie doszły do porozumienia. Napisali więc pismo do prezesa z informacją, że od 2 lutego rozpoczynają akcję protestacyjną. Wywiesili flagi i transparenty przy wejściu do siedziby spółki, chcieli też oflagować autobusy.

– Ale zabronił nam tego prezes. Dostaliśmy od niego pismo, że kategorycznie nam zabrania. Jest to niezgodne z przepisami, więc złożymy do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa – zapowiada Humecki.

Między kierowcami a zarządem są dwa punkty sporne. – Chcemy 20 proc. podwyżki płac i wypłacenia funduszu socjalnego za lata 2013-2014. Podczas rozmów zeszliśmy nawet do 15 procent, ale prezes i tak się nie zgodził. Twierdzi, że jest zła kondycja spółki, ale z dokumentów wynika, że kondycja jest dobra, a do tego, że bardzo duże pieniądze idą na wynagrodzenie zarządu i rady nadzorczej. Powiedzieliśmy, że jeśli mamy oszczędzać, to może zarząd i rada nadzorcza zaczęłyby od siebie, rezygnując z połowy wynagrodzenia – sugeruje związkowiec.

Protestujący nie kryją, że kolejnym krokiem będzie referendum strajkowe. – Jeśli ludzie opowiedzą się za strajkiem, to będziemy strajkować, bo nie mamy innego wyjścia. Bo nie może być tak, żeby kierowca nie zarobił 2 tys. zł w miesiącu – podkreśla Piotr Humecki.

Solidarność – drugi duży związek zawodowy w spółce – nie przyłączyła się do akcji NSZZ Pracowników PKS w Lubinie. – W zakładzie zatrudnionych jest 270 osób. Nie mamy dokładnych statystyk, ale większość jest za nami. Wszyscy chcą podwyżek – zapewnia Humecki.

Wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z prezesem Kazimierzem Ziółkowskim. Podobnie jak inni lubińscy dziennikarze. Od nikogo prezes nie odebrał telefonu. Nie ma go też dzisiaj w pracy. W sekretariacie dowiedzieliśmy się, że powinien dziś być, ale nie wiadomo o której. Sekretarka zapisała numer telefonu każdego z dziennikarzy i obiecała, że umówi nas na spotkanie. http://youtu.be/QlT_GhCqYVY


POWIĄZANE ARTYKUŁY