Pieskie życie

17

Tofik ma zaledwie kilka miesięcy. Jest rozbrajający. Biega za każdym, kogo zobaczy. Łasi się, domagając głaskania. Jest jednym z wielu psów, jakie znaleziono na ulicy. W ubiegłym roku z Lubina odłowiono w sumie 150 czworonogów. Większość z nich znalazła nowych właścicieli. Tylko osiem trafiło do schroniska. – Tofik zapewne znajdzie nowy dom. Jest młody. Najmniejsze szanse mają duże i starsze psy, których zazwyczaj nikt nie chce – mówi weterynarz Grzegorz Nowacki.

80 procent bezdomnych zwierząt znalazło w ubiegłym roku nowy dom. Reszta to psy, które miały swoich właścicieli i zgłosili się oni po swoje czworonogi, oraz zwierzaki, które zostały odwiezione do schroniska.

– W 2014 roku znacząco zmniejszyła się liczba bezpańskich psów, jakie musieliśmy odwieźć do schroniska. Było ich tylko osiem. A jeszcze rok wcześniej, w 2013 – aż 37 – mówi Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.

To właśnie urząd miejski zajmuje się bezdomnymi zwierzakami, które błąkają się po ulicach Lubina. A właściwie zleca to co roku lecznicy weterynaryjnej. W ubiegłym roku magistrat zapłacił za to około 70 tys. zł.

Czasem psy są zdrowe i żywotne, jak wspominany wcześniej Tofik. Nieraz są po wypadkach. Teraz na przykład z gipsem na nodze, po operacji, na adopcję czeka Nutka. – Ma sześć miesięcy i po wyleczeniu będzie mogła trafić do adopcji – dodaje Grzegorz Nowacki, weterynarz, który wraz z żoną Mirosławą na zlecenie lubińskiego urzędu zajmuje się bezdomnymi zwierzętami.

Rzadko, ale czasem się zdarza, że pies ma właściciela, który nie chce go odebrać. Morus na przykład stracił dom i ma małe szanse na znalezienie nowego, ponieważ ma już swoje lata. – Liczymy jednak, że znajdziemy mu osobę o dobrym sercu, która go przygarnie – mówi Angelika Janosik, która pracuje w lecznicy weterynaryjnej.

Zdarzają się też bardzo drastyczne przypadki. Sporadycznie szczeniaki wyrzucane są do śmietników. Na początku ubiegłego roku lubinian poruszyła też historia psa związanego nylonowym sznurkiem i porzuconego na śniegu na pewną śmierć. Niestety zwierzaka nie udało się uratować. Jednak większość historii porzuconych, bezpańskich zwierząt dobrze się kończy.

– Dużo jest ludzi o otwartych, dobrych sercach. Chętnie adoptują psy. Oczywiście większe szanse mają szczeniaki, a mniejsze starsze i duże psy – dodaje Nowacki.

Weterynarzom pomagają wolontariusze. Zazwyczaj są to uczniowie. To oni wyprowadzają psy, karmią i jeśli trzeba bawią się z nimi. Obecnie są to: Oliwia, Kasia, Klaudia, Julka, Ania, Ola, Agnieszka, Gregor, panie Ela i Krysia. Pomaga również Fundacja dla Zwierząt „Podaj Łapę”. – Z całego serca dziękujemy im wszystkim za pomoc – mówi Grzegorz Nowacki.

Jeśli ktoś chciałby przygarnąć któregoś z psów, o którym piszemy, powinien zadzwonić pod numer: 695 031 515 lub 695 451 515, najlepiej w godz. 9-18. Uwaga, weterynarz nie odpowiada na SMS-y.
http://youtu.be/-7oWC2HjBN0


POWIĄZANE ARTYKUŁY