Sroczyńska: Może jeszcze wrócę…

34

Podopieczna Marka Węgierskiego, uczestniczka mistrzostw świata na Barbados, brązowa medalistka mistrzostw Polski w Grudziądzu z tego roku czy pięściarka, która pokonała wicemistrzynię świata – Karolinę Cyran. Obecnie….. trenuje MMA. Co się stało i dlaczego nagle zniknęła z pięściarstwa? O tym w poniższym wywiadzie.

To już kilka miesięcy jak nie ma cię w lubińskim klubie. Co było powodem odejścia?

Justyna Sroczyńska: W lipcu tego roku, podjęłam nową pracę, z której jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Jeśli chodzi o sprawy sportowe, to nadal trenuję i cieszy mnie przede wszystkim to, że mam takie możliwości.

A co na to MKB Energetyka Lubin, którą godnie reprezentowałaś tyle lat? Próbowano cię jakoś przekonać, że popełniasz błąd, że powinnaś kontynuować przygodę z boksem?

Justyna Sroczyńska: Jeśli chodzi o klub, to bynajmniej nikt ze mną nie rozmawiał na temat powrotu czy startu.

Sporo potu, krwi i wyrzeczeń. Czy jakaś cząstka ciebie żałuje, że weszła w związek z boksem?

Justyna Sroczyńska: Nigdy nie żałowałam, że wybrałam taką dyscyplinę. Uważam, że boks to piękny sport i mimo wielu wyrzeczeń czy nastawianego nosa nie cofnęłabym czasu.

Rozwód z pięściarstwem już na zawsze? Czy jeśli zmieniłyby się pewne okoliczności, to wróciłabyś jeszcze do tego sportu?

Justyna Sroczyńska: Czy na zawsze pożegnałam się z boksem? Dobre pytanie. Może niekoniecznie. Na tę chwilę, trenuję MMA i wszystko co robię, to dla siebie. Przede wszystkim myślę, że nie ma nic w tym złego, że chcę się nadal rozwijać. Wiem, że około kwietnia przyszłego roku odbędą się mistrzostwa Polski w boksie. Czy wystartuję? Na to pytanie odpowiem dopiero po nowym roku. Zapewne pokuszę się jeszcze o start, ale chodzi tu również o inne sprawy, o których mówić jeszcze nie chcę.

Twoja kariera, to współpraca z Markiem Węgierskim, twórcą boksu w Polsce i znakomitym niegdyś zawodnikiem pięściarskiego Zagłębia Lubin.

Justyna Sroczyńska: To szmat czasu. Naprawdę bywało różnie, ale zawsze staraliśmy się jakoś dojść do porozumienia. W czwartek zresztą wybieram się do Polkowic na trening do trenera Marka Węgierskiego.

Listy gratulacyjne od przewodniczącego rady miejskiej Andrzeja Górzyńskiego i Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki za godne reprezentowanie Lubina w zmaganiach sportowych. To było w 2011 roku. Występy zagraniczne na Korsyce. Walki z Ukrainkami czy Rosjankami. Reprezentacja Polski, w której zanotowałaś wiele sukcesów i tych osobistych i drużynowych. Powiedź, czego nauczyło cię pięściarskie życie?

Justyna Sroczyńska: Jeśli chodzi tu o wyniki jakie osiągnęłam, to zawsze ja i moi bliscy będą z tego dumni niezależnie jaką drogę wybiorę. Tego co osiągnęłam nikt mi nie odbierze. Boks, czy ogólnie sport, nauczył mnie pokory, ale też dał w kość, ale taki właśnie jest. Jak już wspominałam na tę chwile, kiedy tylko mam możliwość trenuję, chcę się rozwijać, a czy będzie mi dane wystartować, to czas pokaże. Na pewno nie zapomnę tych lat ciężkiej pracy wylanych łez, potu i czasem krwi. Nie dziękuje jeszcze nikomu za czas, treningi i za współpracę, bo jak już wyżej mówiłam, nie wiem co będzie po nowym rok. Na koniec chciałam życzyć wszystkim spokojnych wesołych świąt, wszystkim trenującym mobilizacji, a trenerom cierpliwości

 

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY