Odegrali się na Będzinie

24

– Udało sie wziąć rewanż. Spodziewaliśmy sie ciężkiego meczu i w najśmielszych oczekiwaniach nie sądziliśmy, że wygramy trzy do zera – powiedział nam Paweł Siezieniewski po meczu przeciwko Banimexowi Będzin. Lubinianie zainkasowali 3 punkty, a trzeci set to całkowita dominacja Cuprum. 

Lubińscy siatkarze od dłuższego czasu zbierali siły na pojedynek z Banimexem Będzin. Rywal ten już dwukrotnie w tym sezonie pokonał Cuprum. Podopieczni Pawła Szabelskiego byli więc odpowiednio zmotywowani, aby w końcu przełamać złą passę w meczach z tym przeciwnikiem, zwłaszcza że grali tym razem na własnym terenie.

Trybuny sali gimnastycznej SP nr 14 były wypełnione po brzegi kibicami z Lubina. Pojawili się także sympatycy Banimexu. Obie grupy przez cały mecz bardzo intensywnie wspierały swoje ekipy. Pierwszy set dobrze zaczęli gospodarze. Po stanie remisowym 2:2 asa serwisowego zanotował Szymon Romać, czym wybił nieco z rytmu przyjezdnych. Po chwili Lubin prowadził 6:4. Bardzo aktywnie przy siatce grali wyżej wspomniany wychowanek miedziowego klubu oraz Paweł Siezieniewski. Tego seta miejscowi wygrali 25:22.

Kolejna część spotkania, to lekka przewaga Banimexu, który doprowadził do stanu 7:4 i spodziewał się pewnej wygranej. Losy pojedynku szybko jednak się odwróciły i dobra gra w polu zagrywki Cuprum dała zespołowi remis 7:7. Lubinianie wyszli później na prowadzenie, którego nie oddali do samego końca wygrywając 25:23. Zaskoczeni zawodnicy Banimexu w trzecim secie byli wybici z rytmu.

Cuprum za sprawą Łukasza Łapszyńskiego, Łukasza Kadziewicza oraz Szymona Romacia doprowadziło do stanu punktowego 8:2. Zespół Pawła Szabelskiego atakował praktycznie z każdej pozycji i prawie za każdym razem ze stuprocentową skutecznością. Tego seta miedziowi wygrali 25:11! – Dwa pierwsze sety, to były takie siatkarskie szachy. Punkt za punkt i nam się udało to lepiej wytrzymać. Na pewno się cieszymy, bo wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy, to Będzin jest kadrowo najsilniejszą ekipą. Podbuduje to nasze morale, ale przed nami sporo pracy – skomentował Paweł Siezieniewski.
 


POWIĄZANE ARTYKUŁY