Dziś na pumptracku w Lubinie rywalizowali najlepsi z najlepszych, choć swoich sił mógł spróbować każdy, również najmłodsi – wszystko w ramach wielkiego finału prestiżowego ogólnopolskiego cyklu „Nie pompujesz – nie jedziesz”. – Jesteśmy tu po raz trzeci, a po raz drugi z wielkim finałem naszego cyklu. Ten obiekt spodobał się nie tylko nam, ale wszystkim zawodnikom. Mamy tutaj finalistów mistrzostw świata, naszą reprezentację Polski, więc to jest chyba najlepsza rekomendacja, że można świetnie się tutaj ścigać. Dla mnie osobiście numer jeden w Polsce – podkreśla Krzysztof Magiera, organizator „Nie pompujesz – nie jedziesz”.

Zasady są proste. Zawody polegają na pokonaniu toru na rowerze bez pedałowania, używając jedynie ruchu ciała (pompowania) na muldach i zakrętach. Wygrywa ten, kto jest najszybszy. W dzisiejszej rywalizacji na pumptracku w Lubinie wzięło udział 100 zawodników. Byli wśród nich zarówno amatorzy, dzieci, jak i zawodowcy.

– Mamy komplet zawodników. Jest to stu zawodników w kategoriach punktowanych i w kategoriach kids. Kategoria kids to ci najmłodsi zawodnicy od trzech do siedmiu latek. Mamy tutaj też czterech finalistów mistrzostw świata. W tym Brajana Nowaka, który w ubiegłym roku zajął piąte miejsce na mistrzostwach świata, więc jest piątym zawodnikiem na świecie! Obecnie jest jednym z faworytów. Naprawdę można powiedzieć, że światowa czołówka już przyjeżdża tutaj do Lubina – mówi Krzysztof Magiera. – Mamy świetną kadrę. Cztery lata temu jeszcze nie liczyliśmy się w ogóle w światowych zawodach, a teraz już wszyscy muszą się z nami liczyć – dodaje.

Obecnie piąty na świecie Brajan Nowak na lubińskim pumptracku ścigał się już po raz drugi. W tym roku jednak, jak mówi, czuje się znacznie lepiej.
– Byłem tutaj ostatni raz rok temu, dzień po mistrzostwach świata, więc były to ciężkie zawody. W tym roku czuję się lepiej, także mam nadzieję, że wykręcę dobry czas – mówi z uśmiechem mistrz, który szykuje się już na kolejne mistrzostwa świata. – Za niecały miesiąc wylatuję do Chin, do Pekinu. Czeka mnie daleka podróż i mocne zawody.

Jeśli zaś chodzi o sam tor w Lubinie Brajan podkreśla, że jest on bardzo techniczny: – Co najważniejsze, są bardzo wysokie zakręty, co też jest bezpieczne. A jeśli chodzi o proste, to są bardzo wymagające. Trzeba dobrze technicznie jeździć, żeby sobie tu poradzić – przyznaje.
Jak zgodnie mówią zawodnicy, ten sport jest dla wszystkich, którzy mają rower. Każdy może spróbować swoich sił na pumptracku.
– Ja zaczynałem, jak miałem 7 lat. Teraz mam 17, więc 10 lat jazdy na pumptracku za mną. Co prawda zacząłem się ścigać trochę później, ale jak miałem 7 to już zacząłem jeździć – dodaje Brajan.

Dzisiejsze wydarzenie na lubińskim pumptracku przyciągnęło sporo osób. Wśród kibiców był m.in. Kamil Polak-Salomon, członek zarządu powiatu lubińskiego, który później wraz z radnym miejskim Romanem Zaprutko wręczył nagrody zwycięzcom.

– Bardzo nas cieszy, że po raz kolejny możemy gościć w Lubinie tak znakomitych zawodników. Oczywiście, oprócz profesjonalnych zawodników, są także amatorzy i dzieci. Najmłodszy uczestnik, z tego co wiem, ma trzy latka, więc wielkie gratulacje! Tak jak w tamtym roku i tym razem zawodnicy, organizatorzy chwalą nasz pumptrack, mówiąc, że jest to najlepszy obiekt w Polsce, więc to jeszcze bardziej napawa nas dumą – mówi Kamil Polak-Salomon.
Wydarzenie w Lubinie współorganizowało Regionalne Centrum Sportowe.
Fot. Tomasz Folta
Fot. MRT, OS
















































































