Od wczoraj to temat numer jeden we wszystkich ogólnopolskich mediach. Gazety i portale internetowe atakują posła Norberta Wojnarowskiego, który obiecywał pracę w KGHM w zamian za poparcie Jacka Protasiewicza w wyborach na szefa dolnośląskich struktur partii. Nagrana rozmowa z jego partyjnym kolegą mogła być jednak prowokacją, bo okazuje się, że Edward Klimka od kilku tygodni pracuje już w Pol-Miedź Trans, spółce córce Polskiej Miedzi.
– Rzeczywiście, pan Edward Klimka jest zatrudniony w Pol-Miedź Trans – potwierdza Marek Danysz, rzecznik prasowy spółki. – Pracuje od 2 września na umowę zlecenie. W spółce ma się zająć opracowaniem dotyczącym restrukturyzacji wydziału zarządzania infrastrukturą. Umowa zawarta jest do 29 listopada – dodaje.
To tylko jeden z faktów. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pracę w Pol-Miedź Trans miał Klimce zlecić zatrudniony tam Tadeusz Borys, prywatnie wujek Piotra Borysa, europarlamentarzysty z PO.
Informację, że Edward Klimka współpracuje z Pol-Miedź Trans przekazał nam jeden z działaczy tej partii. To, podobnie jak ujawnione nagrania, pokazuje, że w PO źle się dzieje, a partyjni koledzy rozpoczęli wojenki między sobą.
Pokłosiem wczorajszych publikacji i ujawnionych nagrań jest też oświadczenie samego Klimki. Przesłał je do redakcji „Newsweeka”. W piśmie odręcznie sporządzonym na kartce papieru zapewnia, że to poseł prosił go o spotkanie, że zaraz po rozmowie otrzymał telefon od jednego z wiceprezesów KGHM i że mimo swojej sytuacji życiowej nie mógł ulec takiej presji. Dlatego o rozmowie (nagranej – przyp. red.) powiadomił lokalnych działaczy partii.
Tymczasem poseł Wojnarowski zapewnia nas, że to Klimka sam przyszedł do jego biura w Lubinie. – Moi pracownicy mogą to potwierdzić. Czekał nawet na mnie, bo spóźnił mi się samolot. Cała rozmowa trwała ponad 40 minut – zapewnia parlamentarzysta.
W rządzie i w Sejmie dziś zawrzało. Zarówno posłowie PiS, jak i działacze PO nie kryją oburzenia. Uważają, że sprawa powinna znaleźć swój finał w prokuraturze, a poseł z Lubina powinien zostać zawieszony.
O ujawnionych nagraniach pisaliśmy tutaj: /aktualnosci,27774,_nagrali_posla_i_wypuscili_tasmy.html
AKTUALIZACJA. Na naszą skrzynkę mailową dotarło oświadczenie od Piotra Borysa, w którym europarlamentarzysta odcina się od afery taśmowej. W załączniku publikujemy je w oryginale.





