– Wyrzucają na oślep. Wpadnie do kontenera to dobrze, nie to trudno. Ludzie, jak coś robicie, to róbcie to porządnie! – denerwują się nasi Czytelnicy. Mieszkańcy gminy wiejskiej Lubin zauważają, że dla niektórych segregacja okazuje się dużo trudniejsza niż się to mogło wydawać. – Bo nawet jeśli już przynoszą odpady do konkretnych pojemników, to rozrzucają je dookoła. I robi się śmietnik – opowiadają.
Najgorzej jest ze szklanymi butelkami. – Wiadomo jak jest. Rzucisz butelkę, to wkoło masz pełno szkła. I nie dość, że wygląda to potem jak dzikie wysypisko, to jeszcze stwarza zagrożenie. Dla dzieci, dla zwierząt – wylicza jedna z mieszkanek.
– Ale nie tylko – dodaje jej sąsiad. – Sam o mało nie rozciąłem ostatnio nogi. Poszedłem w klapkach wyrzucić plastikowe butelki. A tu nagle ostry, kłujący ból. Okazało się, że kawałek butelki przebił się przez buta. Gdybym mocniej nadepnął, mogłoby się źle skończyć – narzeka.
Stąd apel mieszkańców. – Przecież to są nasze wsie, miejsca gdzie mieszkamy. Jeśli sami nie będziemy o nie dbać, to kto ma to zrobić? – pytają, jednocześnie apelując, by śmieci wyrzucać do kontenerów, a nie rozrzucać je dookoła.
Pomóc obiecała też gmina. Bo firma, która wygrała przetarg na odbiór odpadów, ma też dbać, by uporządkowane były miejsca, gdzie ustawione są pojemniki na śmieci.
– Muszą pilnować, by podczas opróżniania kontenerów dookoła nie rozsypały się śmieci. Ale też uprzątnąć te, które już wcześniej były rozsypane dookoła – podkreśla Janusz Łucki, rzecznik gminy Lubin. – W najbliższych dniach miejsca te na pewno zostaną uprzątnięte. Problem pojawił się ze względu na awarię jednego z samochodów w firmie zajmującej się odbiorem odpadów – dodaje.





