Tragiczny bilans upalnego weekendu. Nad wodą nie ma miejsca na brawurę

628

Wysokie temperatury sprawiają, że tysiące osób szukają ochłody nad jeziorami, rzekami i zalewami. Niestety, miniony weekend pokazał po raz kolejny, jak cienka jest granica między letnim wypoczynkiem, a tragedią.

Fot. dolnośląski WOPR/ 24-latek utonął wczoraj w Siechnicach koło Wrocławia

Tylko w sobotę w Polsce utonęły cztery osoby. W niedzielę bilans okazał się jeszcze bardziej dramatyczny – życie straciło aż 17 osób. Łącznie podczas jednego upalnego weekendu utonęło 21 osób. Dwie z niedzielnych tragedii wydarzyły się na Dolnym Śląsku.

Do tragicznych zdarzeń doszło m.in. w Komorowie w powiecie świdnickim. Ratownicy Wałbrzyskiego WOPR zostali wezwani do 64-letniego mężczyzny, który zniknął pod wodą. Mimo szybkiej akcji i podjęcia poszkodowanego z wody, jego życia nie udało się uratować.


Kilka godzin później służby interweniowały na kąpielisku „Błękitna Laguna” w Siechnicach. 24-latek rzucił się na pomoc 19-letniemu koledze, który zaczął się topić. Obaj zostali wyciągnięci z wody przez świadka zdarzenia jeszcze przed przyjazdem ratowników. 19-latek trafił do szpitala, natomiast – mimo blisko godzinnej resuscytacji – nie udało się uratować 24-latka. Okoliczności tragedii wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratury.

Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, od 1 czerwca w Polsce utonęło już 55 osób. Wśród ofiar jest również mieszkaniec naszego powiatu – 57-latek z gminy Rudna.

Ratownicy podkreślają, że mimo licznych apeli wiele osób nadal przecenia swoje umiejętności pływackie lub korzysta z kąpielisk niestrzeżonych i miejsc, gdzie obowiązuje zakaz kąpieli. W upalne dni chęć szybkiego schłodzenia organizmu często bierze górę nad rozsądkiem.

Policja przypomina, że woda jest żywiołem i nie wybacza błędów. Chwila nieuwagi, skok do nieznanego akwenu, pływanie po alkoholu czy pozostawienie dzieci bez opieki mogą skończyć się dramatem.


POWIĄZANE ARTYKUŁY