Miedziowi po bardzo ambitnej grze w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, musieli zostawić 3 punkty na wrocławskiej ziemi. Z przebiegu spotkania ekipa Oresta Lenczyka stwarzała więcej ciekawych sytuacji, jednak żadna nie została przypieczętowana celnym trafieniem. Śląsk natomiast zdobył gole ze stałych fragmentów gry. Później gospodarze wyłącznie bronili wyniku, ale na tyle skutecznie, że dopisali punkty na swoje konto.
W pierwszej połowie to Zagłębie atakowało, a Śląsk postawił na obronę. Ekipa Oresta Lenczyka od pierwszych minut szukała szansy na zdobycie bramki. Bardzo aktywny na skrzydle był David Abwo, który często stwarzał swoim kolegom dogodne sytuacje. W 10. minucie Miłosz Przybeckii oddał strzał z 15. metrów. Futbolówka nie trafiła jednak do siatki Rafała Gikiewicza. Trzy minuty później miedziowi stracili Borisa Godala, któremu odezwała się stara kontuzja stawu kolanowego. Sytuacja ta nie podłamała jednak dobrze dysponowanego Zagłębia. W 15. minucie gospodarze wywalczyli rzut rożny. Dośrodkowana piłka trafiła wprost do Marco Paixao. Pierwsze uderzenie wrocławianina było niecelne, ale dobitka główką dała gospodarzom bramkę. Miedziowi zaczęli jeszcze bardziej naciskać na Śląsk. Wspaniałe akcje stwarzali Miłosz Przybecki, Pavel Vidanov czy Arkadiusz Piech. Niestety dla gości, we wszystkich zabrakło odrobiny szczęścia.
Drugie czterdzieści pięć minut nie było dla Zagłębia udane. Już w 48. minucie Śląsk prowadził 2:0. W polu karnym piłkę ręką zagrał Dorde Cotra i sędzia pokazał „wapno”. Stały fragment gry wykorzystał Dudu Paraiba. Miedziowi pomimo takiej straty nie dawali za wygraną i ciągle przesuwali grę na pole przeciwnika. Śląsk natomiast jakby się cofnął i postawił na grę defensywną. W 57. minucie w starciu Dorde Cotry z Sebino Plaku, ten pierwszy otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Powód, to niepotrzebne agresywne gesty w kierunku zawodnika Śląska. Zagłębie pomimo iż grało w dziesiątkę, lepiej prezentowało się na boisku. Podopieczni Oresta Lenczyka walczyli z wielkim zaangażowaniem. Świetną akcję miał w 80. minucie Robert Jeż. Słowacki pomocnik oddał silny strzał sprzed pola karnego. Piłka uderzyła w poprzeczkę. Minutę później gola mógł zdobyć Miłosz Przybecki. Strzał z dystansu ledwie obronił Rafał Gikiewicz. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0. – Czeka nas sporo pracy, ale nie można nam odebrać zaangażowania w tym meczu – spuentował pojedynek derbowy Adam Banaś, kapitan KGHM Zagłębia Lubin.
Śląsk Wrocław: 33. Rafał Gikiewicz – 24. Tadeusz Socha (46, 12. Dudu Paraíba), 17. Mariusz Pawelec, 3. Adam Kokoszka, 2. Krzysztof Ostrowski – 7. Sebino Plaku, 6. Tomasz Hołota, 26. Przemysław Kaźmierczak, 11. Sebastian Mila, 9. Sylwester Patejuk (76, 16.Dalibor Stevanović) – 19. Marco Paixão.
Zagłębie Lubin: 24. Michał Gliwa – 4. Paweł Widanow, 5. Adam Banaś, 33. Ľubomír Guldan, 3.Đorđe Čotra – 20. David Abwo (64, 22. Paweł Oleksy), 28. Łukasz Piątek, 37. Boris Godál (16, 31. Róbert Jež), 6. Aleksander Kwiek (46, 27. Michal Papadopulos), 14.Miłosz Przybecki – 11. Arkadiusz Piech.





