– Jakiś zwyrodnialec wcisnął na szyję dwumiesięcznej kotce cztery metalowe blachy. Zwierzę się broniło, więc niewykluczone, że korzystał z pomocy innych osób – informuje zbulwersowany Marek Walkowicz, lekarz weterynarii z lubińskiej lecznicy Animvet, gdzie trafiła ofiara ludzkiego okrucieństwa.
Blachy musiały być nakładane z wielką siłą, ponieważ spowodowały skaleczenia i przecięcia skóry głowy, a zwłaszcza szyi i uszu. Następnie dręczyciel wrzucił przerażone stworzenie do węzła ciepłowniczego przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie, obok tzw. samotniaków.
– Każdy kawałek blachy musiał być zdejmowany powoli, po kilka milimetrów, aby nie sprawiać cierpienia tej biednej istocie – opowiada lekarz. – Pozostaje tylko liczyć, że w Lubinie mieszkają jednak serdeczni ludzie, którzy przygarną to bezbronne stworzenie – nie ukrywa nadziei wybawca doświadczonego zwierzęcia.
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do trzech lat więzienia. Kontakt z lecznicą: ulica Słowiańska 4, tel. 76 842-17-88. Najlepiej w godz. 9-19.





