Na lubińskim cmentarzu upamiętniono dziś 86. rocznicę pierwszej masowej zsyłki Polaków na Syberię. – Jest to uroczystość raczej z tych smutnych, bo tu nie ma czego świętować, ale trzeba pamiętać! – podkreśla Henryk Rusewicz, przewodniczący Powiatowej Rady Kombatantów.

W nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku rozpoczęła się pierwsza z czterech masowych deportacji Polaków na Sybir. W głąb Związku Radzieckiego wywieziono wówczas około 140 tys. obywateli polskich. Wielu umarło już w drodze, tysiące nie wróciły do kraju.

Tych, którzy pamiętają i przeżyli tę historię jest wśród nas coraz mniej, dlatego tak ważne jest, by opowieść o tamtych wydarzeniach nieśli dalej młodzi Polacy.
– Póki istniejemy, póki jest grono ludzi, którzy autentycznie przeżyli te wszystkie tragedie, staramy się pamiętać. Staramy się również angażować młodzież, by później to oni pamiętali o rocznicach tych ważnych wydarzeń historycznych – mówi Henryk Rusewicz z Powiatowej Rady Kombatantów, która zorganizowała dzisiejsze spotkanie na cmentarzu. – Dzisiaj mamy akurat ferie, jednak przy wszystkich innych uroczystościach, które odbywają się w ciągu roku, młodzież aktywnie uczestniczy w spotkaniach patriotycznych na terenie miasta i powiatu – dodaje.

Dziś pod Krzyżem Sybiru i pomnikiem znajdującym się na lubińskim cmentarzu zapłonęły znicze i złożone zostały kwiaty. W krótkiej uroczystości z okazji rocznicy pierwszej masowej zsyłki wzięli udział m.in. sybiracy, kombatanci, starosta lubiński Paweł Kleszcz, przewodnicząca rady powiatu lubińskiego Jadwiga Musiał, przewodniczący lubińskiej rady miejskiej Tomasz Górzyński, radna Joanna Kot i dyrektor kancelarii prezydenta Lubina Arleta Kidacka-Wnuk.

– Dzisiaj, 10 lutego oraz 13 kwietnia staramy się zawsze pamiętać. W kwietniu z mszą świętą, dzisiaj skromnie, dziękując za zaproszenie organizatorom: kombatantom i sybirakom. Przyszliśmy, żeby oddać cześć pamięci tych wszystkich, którzy na tę nieludzką ziemię zostali wywiezieni. I tak będziemy robić, jak długo będzie starczało nam sił. Będziemy pamiętać! – mówi starosta lubiński Paweł Kleszcz.
– Myślę, że o takich wydarzeniach, smutnych dla naszej historii trzeba pamiętać. Trzeba o nich głośno mówić i przypominać – dodaje Jadwiga Musiał, przewodnicząca rady powiatu lubińskiego.
Fot. BM






















