Trwa walka o życie Mateusza. Rodzina prosi o wsparcie

634

Przez 20 lat związany z KGHM, od ponad roku walczy o życie i sprawność po pęknięciu tętniaka i rozległym wylewie. Stan 44-letniego Mateusza Marcinkowskiego, bo o nim mowa, wciąż jest ciężki, a jedyną szansą na poprawę jest stała, kosztowna rehabilitacja. Rodzina prosi o wsparcie zbiórki prowadzonej na portalu zrzutka.pl.

Fot. Archiwum prywatne

Mateusz od lat związany był z Lubinem i KGHM, gdzie przepracował 20 lat. Był człowiekiem wielu pasji: kochał literaturę, góry, muzykę, od klasyki po rap, a także fotografię i gry komputerowe. W sim-racingu należał do krajowej czołówki, plasował się wysoko również w rankingach światowych. Cenił spokój, dlatego kilka lat temu zamieszkał pod Lwówkiem Śląskim, skąd codziennie dojeżdżał ponad 100 km do pracy.

Rok temu roku jego życie nagle się zatrzymało. 23 stycznia 2025 r. w domu, podczas urlopu, bez żadnej zewnętrznej przyczyny doszło u niego do pęknięcia tętniaka. Rozległy wylew, późna diagnoza i odległy transport pogłębiły uszkodzenia mózgu. Operacja uratowała mu życie, jednak lewa półkula została niemal całkowicie wyłączona. Mateusz zapadł w śpiączkę i został sparaliżowany.

Jego tata, który jest również kuratorem sądowym syna, codziennie walczy o jego dalsze leczenie.

– Mateusz jest ciągle w stanie praktycznie wegetatywnym. Częściowo odzyskał świadomość, ale nadal jest całkowicie zależny od opieki innych – mówi Andrzej Marcinkowski.

Fot. archiwum prywatne

Po pierwszym miesiącu pobytu na OIOM-ie doszło do kolejnego pęknięcia tętniaka i drugiego wylewu. Konieczna była następna operacja i kolejne tygodnie pod respiratorem. Dopiero w kwietniu Mateusz mógł zostać przeniesiony na oddział neurochirurgii, a następnie do ośrodka PCRF w Sawicach. To specjalistyczna placówka zajmująca się wybudzaniem pacjentów.

– Syn jest w śpiączce od 23 stycznia zeszłego roku. Rehabilitacja daje pierwsze efekty. Zaczął samodzielnie oddychać, skupia wzrok, powoli porusza lewą ręką. Ale na wszystko potrzeba czasu, opieki i środków – podkreśla tata Mateusza.

44-latek pozostaje w stanie ciężkim, choć reaguje na znane dźwięki i muzykę, która zawsze była jego wielką pasją. Bliscy wierzą, że intensywna rehabilitacja pomoże mu wrócić do życia. Niestety, koszty terapii i pobytu w ośrodku są ogromne.

Fot. Archiwum prywatne

Na stronie zrzutka.pl uruchomiono zbiórkę, dzięki której możliwe będzie dalsze leczenie.

– To dla niego jedyna droga do odzyskania sprawności – podkreślają osoby zaangażowane w pomoc.

Rodzina Mateusza prosi o każde wsparcie, zarówno finansowe, jak i udostępnianie informacji. Każda wpłata przybliża go do szansy na wybudzenie i powrót do normalnego życia, na które tak ciężko pracował przez lata.


POWIĄZANE ARTYKUŁY